Trzech tenorów i jeden as

Drukuj

Jedną z życiowych zasad jest ta, która przestrzega: dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki. Słusznie. Ale jest też mądrość inna, która z kolei podpowiada nam, aby czerpać z dobrych doświadczeń, jakie ma się za sobą. Mądry człowiek bierze z życia to, co było dobre, modyfikuje wiedzę do współczesnych realiów i obuty w taki bagaż, śmielej kroczy przed siebie. Bo to klęski a nie powodzenia każą nam co rano wstawać z łóżka, by walczyć.

Pamiętacie 3 tenorów? Koncepcję, która leżała u podstaw Platformy Obywatelskiej i która spełniała oczekiwania wyborców, aby w jednym organiźmie politycznym połączyć trzy nurty: liberalno-centrowy, konserwatywno-liberalny i lewicowo-liberalny? Wtedy Tusk, Płażyński i Olechowski odzwierciedlali tę ideę. Los lub przeznaczenie (jak kto woli) pokierował potem dalszą drogą Platformy. Mniejsza z tym, dzisiaj nie o tych dalszych losach chcę pisać.

Rzucam tezę, którą od dawna głoszę, czyli powrotu do źródeł. Platforma potrzebuje efektu świeżości, pytam więc, czy sięgnięcie do źródeł w połączeniu z nowymi wyzwaniami nie da takiego efektu? Platforma jest już po wewnętrznych wyborach, role rozdane, zarząd wybrany, kadencja szefa trwa. Tu od razu wyjaśniam – jestem za powszechnie obowiązującymi zasadami w cywilizowanym świecie. Jeśli strony umowy umówiły się na określoną kadencję, to ona nie może być przerwana, bo komuś nie podoba się ten czy inny prezes, przewodniczący, czy dyrektor. Oburza nas atak PiSu na kadencję członków KRS, czy sędziów SN, ale skrócenie kadencji Schetyny już nie. Oburzają podwójne standardy w wykonaniu PiSu, ale nie oburzają, jeśli chodzi o szefa PO. Opanujmy się! Schetyna wygrał wybory, jest przewodniczącym i kropka.

Zatem role rozdane. Czym miałby być więc powrót do korzeni? Moja teza: powrót do koncepcji 3 tenorów, ale w nowej wersji. Platforma zawsze łączyła trzy światopoglądy: centrum i dwa skrzydła – lewicowe i konserwatywne. Długie lata udawało się to godzić, aż koncepcja ta się rozmyła. Czas do niej wrócić. Twarzą konserwatywo-liberalną niech zostanie Grzegorz Schetyna, twarzą lewicowo-liberalną Bartek Arłukowicz, a liberalną – Ryszard Petru. Zaskoczeni? Wiem. Ale czymże jest polityka, jeśli nie sztuką zaskakiwania?

Od dawna namawiam Ryszarda Petru w moich felietonach (wątpię, żeby je czytał), aby zabrał ze sobą swoich zwolenników i przeszedł z Nowoczesnej do Platformy, gdzie mógłby spokojnie stanąć na czele skrzydła liberalnego i razem z Grzegorzem Schetyną i Bartkiem Arłukowiczem stworzyć trio, jak drzewiej takie trio tworzyli Tusk, Płażyński i Olechowski. Petru jest w Nowoczesnej zmarginalizowany, może tam jedynie pisać założenia programowe, ale czy one będą użyte do czegokolwiek, nie zależy to już w żadnym stopniu od niego. Odwrotnie w Platformie. Tu mógłby zrobić więcej, także w duecie z Andrzejem Rzońcą, głównym ekonomistą PO. Koncepcja 3 tenorów: Schetyna, Petru, Arłukowicz mogłaby połączyć środowisko PO z częścią środowiska Nowoczesnej i dać tak od dawna oczekiwany impuls zagubionej cały czas Platformie. Ten ruch otworzyłby też drogę do powstania nowego organizmu, jakim mogłoby się stać połączenie Nowoczesnej Lubnauer z Inicjatywą Polską Barbary Nowackiej, które to ugrupowanie skupia także ruchy społeczne i samorządowe. Zawarcie zaś koalicji między tak zbudowaną Platformą, Nowoczesną, Inicjatywą Polską oraz PSL-em stworzyłoby szeroki front liberalno-centrowo-konserwatywno-ludowy, który objąłby sporą część wyborców, skutecznie przyciągając elektorat płynny, którym, jak powszechnie wiadomo, wygrywa się wybory. Chcieliście nowości – macie nowość. Bez straty czasu na budowanie jakieś nowej partii od podstaw na niecały rok przed wyborami, co jest kompletną utopią.

Anna Mierzyńska na swoim blogu przygotowała analizę, odpowiadając na pytanie: co powoduje, że PiS trzyma się twardo, mimo oczywistych skandalicznych zachowań (https://mierzynskamarketing.wordpress.com/2018/01/04/boisz-sie-my-cie-obronimy-dlaczego-pis-przyciaga-polakow/amp/?__twitter_impression=true). Jeśli analiza ta jest słuszna, a wiele wskazuje, że tak, głównym spoiwem wyborców prawicy jest strach przed uchodźcami. Tym strachem PiS zarządza, póki co jeszcze, dość sprawnie. Ale jeśli to strach konsoliduje wyborców PiS, to jest to dobra wiadomość dla Opozycji, gdyż każdy strach można pokonać, zarządzając anty strachem.

Jeszcze w 2015 roku 71% społeczeństwa polskiego było za przyjmowaniem uchodźców. Co się stało, że PiS wygrał tę bitwę o umysły ludzi? Odpowiedź jest prosta – Platformę sondaże te uśpiły, tak samo, jak uśpiły ją sondaże popularności Bronisława Komorowskiego. Platformie wydawało się, że wybory prezydenckie same się wygrają, a uchodźców społeczeństwo przyjmie z radością i z otwartymi ramionami. Tymczasem Polacy chcieli usłyszeć od rządu Ewy Kopacz nie piękne słowa o solidarności między narodami, ale pragmatyczne wyjaśnienia na temat tego, jak będzie wyglądał proces adaptacji rodzin uchodźców z polskim społeczeństwem, w tym w szczególności jak będzie wyglądać ich edukacja, nauka języka, gdzie będą pracować i na jakich zasadach oraz jakie będą konsekwencje w przypadku niedostosowania się do ustalonych zasad. Oczekiwali też odpowiedzi na najważniejsze pytanie: jak państwo poradzi sobie z ewentualnym zagrożeniem terrorystycznym. Żadnych takich odpowiedzi ówczesny rząd nie udzielił, co było wodą na młyn dla PiSu. Droga do strachu została otwarta.

Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Mając świadomość tamtych błędów można dziś przystąpić do zarządzania anty strachem. Jak? Pomysł jest prosty i podsuwam go całkowicie gratis. Otóż twarzą anty strachu powinna zostać całkowicie nowa osoba, nie któryś ze znanych posłów czy posłanek. Powinna być to też osoba z kręgu zasymilowanych już obywateli, przybyłych do Polski jakiś czas temu. Musi być to ktoś, kto dobrze mówi po polsku i ktoś kto ma za sobą cały bagaż doświadczeń związanych z asymilacją ze społeczeństwem polskim. Osoba ta pokazałaby, że proces taki jest całkowicie możliwy i że nieprawdą jest, iż uchodźcy nie chcą się integrować. Wiem, że w samej Platformie i wśród jej sympatyków jest wiele takich osób, które śmiało mogłyby stać się pełnomocnikiem Gabinetu Cieni ds. uchodźców w kontrze do absurdalnej funkcji Beaty Kempy. Na podstawie doświadczeń takiej osoby mógłby powstać wiarygodny projekt zarządzania anty strachem i dać odpowiedź społeczeństwu na wszystkie te pytania, które w 2015 roku zostały zignorowane, co mogłoby być swoistym asem w talii kart Schetyny.

Pytanie tylko, czy Platformie naprawdę na tym wszystkim zależy.

 
Good night and good luck Państwu.

 

 

Czytaj również