Proszę państwa, 20 lipca 2017 roku zaczął się w Polsce komunizm

Drukuj

Proszę państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm – to symboliczne zdanie Joanna Szczepkowska wypowiedziała 28 lat temu na antenie Dziennika Telewizyjnego. Czym różnił się tamten Dziennik Telewizyjny od dzisiejszych Wiadomości TVP? Tamten Dziennik wychodził z komunizmu, Wiadomości weń weszły po przejęciu telewizji przez PiS. I tylko Szczepkowska pozostała sobą.

Dzisiaj możemy śmiało sparafrazować tamte słowa – 20.07.2017 w historii Polski zapisze się jako dzień, w którym demokratycznie wybrana partia, świadomie i celowo – to należy podkreślić – ożywiła w pełni niedemokratyczny ustrój. Dziś jeszcze tego nie czujemy, poczujemy to za czas jakiś.

Czy jesteśmy zaskoczeni tym stutonowym walcem z logo PiS? Nie powinniśmy być. Wszystko to, co się wydarzyło z Trybunałem Konstytucyjnym sygnalizowało, że Kaczyński nie cofnie się przed niczym, bo każdy kolejny zamach na Konstytucję musi rodzić kolejny. Nie ma innej drogi. Pamiętajmy o tym, zastanawiając się nad tym, co nas jeszcze czeka.

PiS zapędza się w kozi róg z każdym dniem bardziej i bardziej. To dobra taktyka Opozycji – pozwolić im zapadać się w to bagno. Kaczyński, ponoć wielki strateg, daje się rozegrać jak dziecko. Ściana jest już tuż tuż. Z jednej strony wie, że nie może odpuścić ustaw sądowych, bo to gwarantuje jemu i pozostałym bezkarność, co w przypadku tylu naruszeń prawa staje się dla nich przysłowiowym być albo nie być, a z drugiej strony ultimatum Komisji Europejskiej stawia PiS w coraz większym kłopocie, bo wstrzymanie przelewów poważnie zachwieje budżetem, a wtedy podstawa istnienia tej władzy – program 500+ – będzie mocno zagrożony. Każdy wie, że nie ma PiSu bez tego programu.

Panie Kaczyński, szach mat jest coraz bliżej.

Wiemy, że zakłada pan, iż Unia sankcji nie wprowadzi, bo potrzeba tutaj jedności, ale wiemy też, że premier Orban (a na niego tylko liczycie) ma swoje granice poparcia, i że granice te są już tuż przed nim. Orban potrafi liczyć i doskonale wie, że z taką Polską więcej straci, niż zyska.

Panie Kaczyński, szach mat jest coraz bliżej.

Jeszcze próbujecie, jeszcze idzie ten wasz walec i wszystko zgniata, ale to już jest tylko ryk baranów idących na rzeź.

Pan Piotrowicz, twarz walki o pisowskie sądownictwo – co za ironia – tłumaczy narodowi, że w 2012 roku PO odrzuciła blokiem ponad 5900 poprawek Ruchu Palikota. Były to poprawki do budżetu i dotyczyły przesunięcia 70 milionów złotych z funduszu kościelnego na program in vitro. Ale pan Piotrowicz mija się z prawdą jak zwykle, bo w rzeczywistości do takiego głosowania nie doszło. Posłanka Platformy wniosła wtedy poprawkę, która uczyniła poprawki Ruchu Palikota bezprzedmiotowymi. Nota bene, Platforma i tak wprowadziła program in vitro i znalazła na niego pieniądze. Tak więc odrzucenie ponad 1000 poprawek do ustawy o Sądzie Najwyższym przez PiS w jednym bloku nie ma precedensu w historii polskiego parlamentaryzmu po 89 roku.

Szef Rady Europejskiej poprosił prezydenta Dudę o spotkanie, zapewne po to, aby przedstawić stanowisko Unii w sprawie zmian ustrojowych w Polsce. Zakładam, że Tusk chciał jedynie wyjaśnić Dudzie, że margines działań PiS dramatycznie się zawęża. W odpowiedzi, Szczerski informuje w imieniu prezydenta, że nie ma o czym rozmawiać. Jak to, do cholery, nie ma o czym rozmawiać? Zawsze jest o czym rozmawiać, pod warunkiem, że dobro Ojczyzny ma się naprawdę na sercu, a nie tylko na ustach. Takie stanowisko prezydenta świadczy wyłącznie o trzech istotnych elementach:
1. Obóz władzy jest w kozim rogu i jest tego świadom, ale nie może się już wycofać, bo co nie zrobi będzie dla niego źle,
2. Ultimatum Dudy wobec PiS, to jedynie ustawka zrobiona pod Dudę (pisałem o tym w poprzednim felietonie),
3. Wszystko w sprawie ustaw sądowych jest pozamiatane i nie będzie żadnego weta.

Swoją drogą jestem bardzo ciekaw jak zareaguje teraz prezydent na pozorne tylko wzmocnienie jego pozycji, bo tak naprawdę wpływ na wybór sędziów ma wyłącznie Ziobro. Czy Duda pokaże resztki honoru, czy ostatecznie już potwierdzi, że jego kręgosłup moralny jest z gumy. Dowiemy się o tym już za chwilę.

A o faktycznym stosunku władzy do Opozycji i całej reszty narodu niepopierającej PiS, świadczy brak jakiejkolwiek reakcji ze strony marszałka  Brudzińskiego na haniebne słowa Kaczyńskiego o zdradzieckich mordach i kanaliach oraz wykluczenie z obrad posła Nowoczesnej przez marszałka Terleckiego za wypowiedź niedającą się w żaden sposób porównać z zachowaniem prezesa PiS.

W państwie PiS są bowiem równi i równiejsi, i właśnie po to między innymi potrzebny jest zamach na polską demokrację.

Mówcie o tym wszędzie i na każdym kroku. Co mamy teraz robić – każdy świadomy obywatel wie.

A pan, panie Gowin, co pan zrobi teraz ze sobą?

Czytaj również