Początek normalności. Polemika z Jackiem Bartyzelem

Drukuj

Jacku! Przeczytałem Twoją deklarację “Koniec Nowoczesnej”, opublikowaną na “naszym” Liberté, z przerażeniem. Nie sam fakt Twojej decyzji mnie przeraził, bo każdy ma do takich decyzji prawo, ale język, którego użyłeś do jej wytłumaczenia. Z wielką przykrością i pewnym wręcz zażenowaniem zobaczyłem kolejnego zwolennika obozu władzy, których w przestrzeni publicznej mnóstwo i którzy posługują się językiem uproszczeń, manipulacji i zwykłych kłamstw. W Twojej deklaracji także to dostrzegłem, do czego, jako myślący liberał, nie miałeś po prostu prawa.

Nie masz i nie miałeś prawa używać takiej argumentacji. Z prostego powodu. My, liberałowie, mamy obowiązek być przenikliwymi intelektualnie, wolnymi od uproszczeń i stosować pogłębione analizy różnych zjawisk, będąc jak najdalej od wszelkich myślowych schematów. U Ciebie tych uproszczeń jest nad wyraz dużo, a nie ma prawa być ani jednego. Tym się przecież mamy różnić od bezrefleksyjnych zwolenników socjal-prawicy i skrajnej prawicy. To mnie w Twoim tekście ubodło najbardziej. Poczułem dyskomfort, którego nie chciałbym już więcej odczuwać w dalszej, mam nadzieję, polemice z Tobą.

Na początek pozwolę sobie wyłuskać wszystkie Twoje uproszczenia i krótko je skomentuję, jeśli nie masz nic przeciwko temu. Potem przejdę do krótkiego podsumowania. Przy czym od razu zaznaczę – nie jestem otumaniony Platformą Obywatelską, tak jak nie jestem otumaniony żadną partią polityczną, mam do każdej partii stosunek odpowiednio krytyczny, także do tych, które są mi bliskie światopoglądowo. Do tego należę do rzadkiej dziś grupy wyborców o stałych poglądach, od początku Wolnej Polski głosując na jedną, tę samą opcję polityczną, czyli liberałów. Najpierw było to KLD, później PO, która jest dla mnie swego rodzaju kontynuatorką gdańskich polityków młodego wtedy pokolenia (na pewno pod względem historycznym). Powiem też od razu, dla jasności spraw, że w 2015 roku byłem wściekły na PO za serię ich idiotycznych posunięć w rodzaju sprawy Ziobry, dopuszczenia do bezprawnych nagrań u Sowy, czy beznadziejnej kampanii prezydenta Komorowskiego. Przyznam też, że Nowoczesna mnie wtedy w pewnym sensie uwiodła swoją świeżością i programem. Dlatego oddałem na nią głos, także jako wyraz żółtej kartki dla Platformy. Mimo wszystko liczyłem, że PO i N zdobędą na tyle dużo głosów, że pokonają obóz prawicy. Od początku było też dla mnie jasne, że obie te partie są na siebie skazane. Dlaczego? Bo polityka to sztuka konsensusu i dążenia do celu za cenę częściowej rezygnacji ze swoich wizji. Podkreślam od razu – za cenę ustępstw możliwych do zaakceptowania przez wszystkie strony kompromisu, bo na tym właśnie on polega i na nim zbudowano wielki projekt polityczny, jakim jest Unia Europejska. To właśnie słowo – klucz: “porozumienie”, jest fundamentem tego bardzo trudnego związku. 27 państw potrafiło się dogadać, my tu w Polsce mamy kłopot, aby współpracowały ze sobą dwie formacje o tych samych korzeniach i bliskości programów tak dalece posuniętej, że w większości punktów trudno jest zrozumieć, czym się różnią.

A Ty rzucasz zabawki i idziesz do domu!

Od ponad roku złość na PO mi jednak mija i wracam do źródeł, także dlatego, że w tym czasie poznałem wielu jej polityków osobiście, co pozwoliło mi dokonać głębszej oceny jej działań. Innym powodem jest również pewne rozczarowanie Nowoczesną, jednak nadal mam dużą do niej sympatię, gdyż uważam, że na polskiej scenie politycznej jest miejsce i dla liberalno-konserwatywnej Platformy, i dla liberalnej Nowoczesnej. I doprawdy nie widzę niczego złego w ścisłej współpracy między tymi dwoma bytami politycznymi, na której to współpracy mogą obie partie skorzystać, będąc jednocześnie w pełnej symbiozie i podkreślając subtelne różnice. W Polsce jest miejsce na partię konserwatywno-liberalną, której zadaniem jest przyciąganie szerokiego grona wyborców oraz na partię mocniej ukierunkowaną na liberalne spojrzenie na świat. To, Jacku, szansa dla Polski a nie przegrana. Wrogiem jest obóz władzy a nie Platforma! Kto tego nie rozumie, przepraszam, nie rozumie czym jest polityka i raczej nie powinien się nią zajmować zawodowo. Marzenia, marzeniami, ale w życiu trzeba zachować pewną równowagę między ideałami młodości a rzeczywistymi możliwościami, jakie niesie ze sobą otaczający nas świat. Przepraszam za tę patetyczną tyradę, ale czasem i truizmem trzeba rzucić w polemice. Mam nadzieję, że mi to wybaczysz.

Oto Twoje uproszczenia, do których, moim zdaniem nie miałeś prawa się posunąć:

Platforma jest skompromitowana. Nieprawda. Popełniła kilka błędów, nawet istotnych, nie mówię, że jest święta, ale do kompromitacji dyskwalifikującej ją na scenie politycznej jest daleko. Nadal to partia, która ma największe poparcie społeczne po opozycyjnej stronie.

Iluzoryczne porozumienie. Nieprawda. Porozumienie pomiędzy Nowoczesną a PO jest nakazem i obowiązkiem wszystkich polityków obu partii. Przeciwnik jest gdzie indziej, a porozumienie odzwierciedla siłę polityczną, jaką posiadają obie partie.

Platforma poszła w stronę gospodarczego socjalizmu. Nieprawda. Tuskowa polityka ciepłej wody nie była szczytem marzeń, była odpowiedzią na wielki światowy kryzys, który spadł na świat, Europę i Polskę całkowicie znienacka, a rolą odpowiedzialnego polityka, jakim bez wątpienia okazał się Tusk, było takie rządzenie krajem, aby nie wywrócić tej łodzi na wzburzonym oceanie, na którym jak kawki padały największe światowe korporacje. Dalekowzroczność tej polityki widzimy od dwóch lat, gdy obecna władza może czerpać z jej owoców pełnymi garściami, zaprzepaszczając całą tę pracę ich poprzedników.

Platforma zrobiła skok na OFE. Nieprawda. Reforma OFE była konieczna i Ty jako liberał musisz to wiedzieć najlepiej. OFE to była fikcja, która polegała na tym, że fundusze były zabezpieczone obligacjami państwa, więc to państwo je gwarantowało, a największe dochody uzyskiwały z tego programu zarządy tych korporacji. Wie to każdy, kto zgłębił działanie tych Funduszy. Moim zdaniem to nie była kradzież, jak to nazywasz, a konieczność. Posiadanie władzy to także odwaga w podejmowaniu bardzo trudnych decyzji, a historia oceni ich prawdziwą wartość. Nie jest też prawdą, że “zagrabione Polakom oszczędności zostały natychmiast wydane na nieudolną próbę przedwyborczego poluzowania gospodarki w nadziei na trzecią kadencję rządów”. Dobrze wiesz, że ani jedna złotówka nie trafiła do obiegu, jak też nieprawdą jest, że nastąpiło jakiekolwiek poluzowanie polityki. Gdyby tak było, Platforma prawdopodobnie wygrałaby wybory. Jej przegrana wzięła się między innymi z tego, że właśnie nie poluzowała socjalu, a mogła.

Platforma dała pretekst PiSowi do rozwalenia praworządności w Polsce. Nieprawda. Wybór na zapas dwóch sędziów był błędem, co stanowczo orzekł Trybunał Konstytucyjny. Ale mówić, że to dało PiSowi asumpt do zniszczenia trójpodziału władz, to, wybacz, infantylne spojrzenie na politykę. PiS skok ten przygotowywał od lat, bo przygotowanie czegoś takiego wymaga szerokich porozumień z różnymi środowiskami, także częścią środowiska sędziowskiego, po to, aby być pewnym, że znajdą się ludzie, którzy nie zawahają się złamać Konstytucję. Tego nie robi się w miesiąc czy dwa. Na to potrzeba lat.

Platforma podniosła VAT o 1 punkt procentowy, czym sprzeniewierzyła się liberalnym ideałom. Całe szczęście, że to zrobiła! Dzięki temu, między innymi, Polska jako jedyny kraj w Europie nie zanotowała ujemnego PKB podczas kilku lat kryzysu. Nota bebe realna podwyżka VAT była niższa, bo w systemie vatowskim nie funkcjonuje tylko jedna stawka 23%.

Platforma zawsze stawała po stronie kościoła katolickiego a nie po stronie państwa świeckiego. Nieprawda. Pierwszym ruchem Platformy po przejęciu władzy w 2007 roku było cofnięcie dotacji na ekotermię Rydzyka, czym wydała na siebie wyrok, którego efekty widzimy dzisiaj. Natomiast oczekiwanie od Platformy, aby była partią światopoglądowo lewicową, to żądanie cudów. PO w tej sferze zawsze była centrowo-konserwatywna i zawsze była za dotychczasowym kompromisem aborcyjnym. Ale to PO przeprowadziło w sejmie projekt in vitro. Nawiasem mówiąc nie widzę niczego złego w obecnym kompromisie aborcyjnym, nawet jako zadeklarowany liberał. Można te poglądy ze sobą pogodzić bez większych problemów. Natomiast bezsensowna walka z kościołem w takim państwie jak Polska jest oczywistą drogą donikąd. Przecież to w programie Nowoczesnej wpisano, że Nowoczesna nie będzie toczyć wojen z kościołem o sprawy z góry przegrane, a Ty, Jacku, na ten program głosowałeś.

Rządy Platformy okazały się pasmem afer i skandali. Być może, każda władza deprawuje, ale pamiętam też doskonale jak Tusk reagował na wszelkie informacje i podejrzenia dotyczące tych kwestii. Nie przeczę, była w tym na pewno jakaś wewnętrzna gra, ale jakoś nie kojarzę, aby obecna władza lub poprzednie tak ostro i drastycznie postępowały w tych sprawach. Bo to, że z pasmem afer i skandali mamy do czynienia obecnie, chyba się zgadzamy bez dyskusji, prawda? Ponadto, obecna władza mając cały aparat śledczy i służby w ręku jakoś od ponad dwóch lat niczego nie mogą udowodnić. Oczywiście, zawsze można powiedzieć, że tak naprawdę żadnej partii nie zależy na zniszczeniu przeciwnika, bo “ręka rękę myje”. Po co więc w ogóle wchodziłeś do polityki, Jacku?

Politycznym celem Platformy jest wasalizacja i podporządkowanie Nowoczesnej. Nie odbieram tego aż tak w ten sposób. Odpowiedzią na ten zarzut jest spojrzenie na siłę obu partii. Platforma ma największe poparcie, struktury i pieniądze. Nowoczesna ma najmniejsze poparcie, nie ma struktur i nie ma funduszy, a wręcz przeciwnie – długi, bo ktoś (nieważne kto) doprowadził do złożenia błędnego sprawozdania z kampanii wyborczej. Za to Nowoczesna ma coś, czego nie ma Platforma i to powinno być źródłem jej siły. Nowoczesna ma sporą grupę młodych, którzy w ostatnich latach od Platformy odeszli gremialnie. Nowoczesna ma też przedsiębiorców, którzy od PO się odwrócili. Jedyną grupą, która poparła PO w wyborach w większości byli prezesi i dyrektorzy, co jest swoistym signum temporis. Ale to właśnie jest to, co może wykorzystać Nowoczesna, a Platforma to przyjąć bez większych oporów. Natomiast wymagać od partii, która w sondażach ma 25-28%, aby potulnie realizowała postulaty partii, która ma 4-8% to gruba przesada. Tak się gra jak przeciwnik pozwala i jakie ma się aktualne możliwości. Tak jest w biznesie, w sporcie i w polityce. Skupić się należy nad tym, aby możliwości swoje zwiększać.

A Ty rzucasz zabawki i idziesz do domu!

Na tym wyliczankę swą kończę, bo polemika moja stanie się zbyt długa, a to nie byłoby z korzyścią dla jej jakości. Deklaracja Twoja, Jacku, została napisana pod wpływem silnych emocji, widać to gołym okiem. Można to zrozumieć w codziennym życiu, ale w polityce to rzecz niedopuszczalna. Nie mówię, że polityk ma mieć kamienną twarz, czasem pokazanie emocji jest wskazane, jak wtedy, gdy Twoja koleżanka z partii, Joasia Scheuring-Wielgus, mówiła, że nie wstępowała do Średniowiecznej tylko do Nowoczesnej. To było świetne! Ale to był krótki impuls i bardzo dobrze. U Ciebie jest ciąg opinii bardzo spłaszczonych i tendencyjnie skreślonych w oczywistym celu. Do tego tak mocno zalatujących PiSem, że aż włos na głowie się jeży. Piszesz: “wstępowałem do Nowoczesnej właśnie dlatego, że nie godziłem się na wybór między socjalistyczno-konserwatywnym PiS, a socjalistyczno-konserwatywną PO. Chciałem działać w partii liberalnej i tego liberalizmu chcieli też wyborcy Nowoczesnej: partii wiarygodnej, wolnościowej, walczącej o niskie podatki i o ograniczone państwo, które nie wtrąca się w prywatne sprawy obywateli”. Świetnie! To piękne słowa, przypominające mi moją młodość i młodość wielu dzisiejszych polityków Opozycji. I nie są to słowa (poza niepotrzebną egzaltacją na temat PO), których nie można by było spełnić! Przeciwnie! Jest w Polsce miejsce na PO i na Nowoczesną, która może nawet zdobyć 10-15% głosów w wyborach parlamentarnych, ale do tego trzeba dojść ciężką pracą, a nie obrażaniem się na rzeczywistość, czy na silniejszego partnera. Partnera, powtarzam, nie wroga. Obie partie muszą zrozumieć, że nie ma innej drogi, jak tylko ścisła współpraca. I mam wrażenie, że kierownictwa obu partii to wreszcie zrozumiały. Wrogiem dla PO nie jest Nowoczesna, jak też wrogiem dla Nowoczesnej nie jest PO. Czasy, w których przeciwnik wali obuchem i jedzie walcem przez Polskę, nie patrząc na nic, wymagają nadzwyczajnych działań, także za cenę marzeń.

Dziś mamy wybór, Jacku, albo wszyscy weźmiemy się w garść i zaczniemy coś robić w jednym kierunku, albo Polska wróci do ery powojennej, w której ziszczą się wszystkie Twoje obawy. A do zrobienia jest mnóstwo spraw, które wprowadzić w życie można tylko w parlamencie, nie poza nim. Trzeba najpierw odzyskać Polskę, Jacku, a potem ją zbudować na nowo. Wspólnie, nie osobno!

A Ty rzucasz zabawki i idziesz do domu!

 

Czytaj również