Plan dla opozycji w 13 punktach. Polemika z OKO.Press

Drukuj

Ukazał się był właśnie znaczący, jak sądzę, tekst w OKO Press pod znamiennym tytułem “Plan dla opozycji w 13 punktach”. Jest to zbiór życzeń zebranych na podstawie wypowiedzi dr Elżbiety Korolczuk, dra hab. Macieja Gduli oraz Jakuba Bierzyńskiego, socjologa i specjalisty od marketingu politycznego. Z częścią ich nie sposób się nie zgodzić, są wręcz oczywistą oczywistością, ale co do innych ewidentnie można mieć inny pogląd. Korzystając z przysługującego mi, jako wolnemu obywatelowi, prawa do posiadania własnego zdania, pozwolę sobie na możliwie jak najbardziej treściwą polemikę z przedstawionymi w artykule tezami.

Dziś, gdy już wiemy na pewno, że Sąd Najwyższy i Krajowa Rada Sądownictwa oraz wybory wszelakie, a wcześniej sądy powszechne i Trybunał Konstytucyjny, zależeć będą całkowicie od dzisiejszego obozu władzy, patrz: Jarosława Kaczyńskiego, a wszelkie standardy demokracji stają się tylko pozorami, potrzeba całkowicie nowego spojrzenia na wszystko to, co w szerokim pojęciu nazwać można obroną demokracji i państwa prawa. Potrzeba redefinicji pojęcia: “co znaczy być w opozycji w państwie nam budowanym od ponad dwóch lat”.

Pytanie pierwsze zadane w tekście OKO Press – dlaczego ludziom podoba się PiS? – to rzeczywiście początek rozważań. Tu z grubsza natrafiamy na trzy tezy podstawowe: liberalna Polska nie zna potrzeb społeczeństwa, Kaczyński buduje swoisty neoautorytaryzm oraz Opozycja wiecznie gra w Monopol Kaczyńskiego, zamiast wymyślić swoją grę planszowo-strategiczną.

Zgadzam się, liberalna Polska przez lata zajęta wyciąganiem kraju z dna komunizmu, zajęta też budowaniem swoich firm, karier i wakacjami w ciepłych krajach, zapatrzona przez to w blichtr Zachodu, w znacznym stopniu zapomniała o tym, że społeczeństwo polskie to także Polska B, rozumiana jako całość pojęcia: ci, którzy nie wsiedli do odpowiednich pociągów. PiS przez lata słuchał cierpliwie tych ludzi, aż w końcu znalazł moment, gdy ta znienawidzona liberalna Polska suchą nogą przeszła straszny kryzys lat 2008-2014 i zbudowała podwaliny dalszego rozwoju. Liberalna Polska stwierdziła wtedy: nikt z nami teraz nie wygra. A potem dała się zaskoczyć narracją o Polsce w ruinie, nie mając na to odpowiedniej broni – od lat powtarzam: polityka informacyjna, głupcze!

Zgadzam się, bo to widać jak na dłoni, że Kaczyński buduje nam, Polakom, państwo na wskroś etatystyczne i autorytarne (nazwijmy je wprost: policyjnym), rządzone z jednego miejsca i czerpiące miliony złotych na własną propagandę wprost ze spółek skarbu państwa, w tym głównie z upaństwowionych banków “odzyskanych z rąk zachodnich kapitalistów” w pięknie brzmiącym procesie “repolonizacji”. Z repolonizacją ma to tyle wspólnego, co wschód słońca ze wschodem księżyca. Perfekcyjny plan upolitycznienia, a właściwie upartyjnienia gospodarki, aby czerpać z niej środki na jeszcze większe umocnienie władzy własnej. A Opozycja nie potrafi nawet zbudować choćby jednego własnego medium. I to od lat.

Tak, zgadzam się wreszcie też z tym, że Opozycja gra wyłącznie w gry Kaczyńskiego, nie mogąc znaleźć własnej narracji. Jest taka scena z filmu “W sieci” (nomen omen), w której główny bohater, wplątany w intrygę, mającą go pozbawić pracy, dłuższy czas daje się prowadzić ścieżką narzuconą mu przez drugą stronę. W pewnym momencie dostaje jednak wiadomość: “Graj w swoją grę, rozwiąż problem”. Mam wrażenie, że wiadomość taka nijak nie może dotrzeć do Opozycji, choć ostatnio na horyzoncie pojawiają się symptomy zmiany w tej palącej kwestii.

To tyle tytułem wstępu. Mniej więcej się zgadzamy, ale dalej już nie będzie tak różowo.

1. Nie zawstydzajcie zwolenników PiS. Nie krytykujcie 500 plus.

Zgadzam się tylko z pierwszym zdaniem. Ale tylko z racji swoistej przebiegłości, jaką trzeba wykazać w walce z obozem władzy. Z drugim zdaniem nie zgadzam się w sposób zasadniczy. Pomysł, aby chwalić PiS za program 500 plus, to, przepraszam, aberracja jakaś jest. Chwalenie tego programu, to nic innego jak nagła wolta w wykonaniu Prezydenta Komorowskiego z referendum po I turze wyborów prezydenckich. To pierwszy krok do całkowitej utraty wiarygodności! Program 500+ trzeba krytykować, bo to fatalny dla Polski program. Ale krytykować, nie znaczy potępiać w czambuł. Edukować poprzez krytykę. Tłumaczyć ludziom fatalne skutki dla gospodarki, a także fatalny podział Polaków na lepszych i gorszych, jaki niesie ze sobą to rozwiązanie. Jednocześnie zaś powtarzać z uporem maniaka, jak należy je zmienić, czyli: ograniczyć i powiązać z pracą, a zaoszczędzone środki przekazać na pierwsze dziecko oraz na budowę i dofinansowanie żłobków. Do szału doprowadza mnie ciągłe powtarzanie, że PO chce ten program uczynić jeszcze droższym, niż jest. Nie, nieprawda. Platforma chce ten program zawęzić, a dzięki temu dać środki na dziecko pierwsze. Powtarzanie tej manipulacji, także przez media przychylne Opozycji, uważam za skandal. Tak, wspomaganie potrzebujących jest jak najbardziej konieczne, ale musi być racjonalne i absolutnie nie może mieć podłoża politycznego, jakim jest obecnie ta super kiełbasa wyborcza.

2. Przyznajcie się do błędów. Przeproście.

Ile można przepraszać? Platforma zrobiła to już kilka razy i wystarczy. Ciągłe przepraszanie jest oznaką słabości, niczym więcej. Człowiek silny, który popełnił błędy, przeprasza raz, dwa razy i na tym koniec. Za to zakasa rękawy i bierze się do roboty, starając się drugi raz tych samych błędów nie popełniać. I Platforma to robi. Tak, wiem, że teza, iż nic nie robi jest coraz bardziej popularna, ale nie dajmy się zwariować. Pamiętać trzeba, że wszystkie sznurki trzyma dzisiaj jeden człowiek i może z tymi sznurkami zrobić, co chce. Owszem, należy narzucać własną narrację, ale o tym dalej. Zgadzam się też z opinią, że przydałoby się jakieś rzetelne opracowanie na temat III RP sygnowane znaczkiem partii opozycyjnych (także Nowoczesnej, bo to mit, że sfrunęła z nieba), ale to wrzuciłbym w szerokie pojęcie “graj w swoją grę”.

3. Nie histeryzujcie. Nie lamentujcie. To się szybko zużywa.

Tu też zgoda. Histeria to gra w grę Kaczyńskiego. Odłożyć ją trzeba na bok. Już wiadomo, że Polska cofa się do czasów PRL, wiadomo, że nie będzie niezależnych sądów, Trybunału Konstytucyjnego oraz że wybory będzie bardzo trudno wygrać. To wszystko już dzisiaj wiadomo. Więc znaleźć trzeba na to sposób, tak jak znaleźliśmy sposób na komunę, choć wydawała się nie do obalenia. Każdą władzę można pokonać i nad tym się teraz trzeba skupić. Skończyć z totalną opozycją, rzucić wyzwanie PiSowi hasłem #TotalnaPropozycja!, co właśnie Platforma robi, wychodząc z cienia i atakując na początek 6 propozycjami dotyczącymi gospodarki.

4. Atakujcie mocne punkty PiS.

Pełna zgoda. Trzeba demaskować wszystko to, co obiecała władza, a czego nie zrobiła oraz to, co zrobiła wyłącznie dla siebie, nie dla ludzi. Czyli: bezpłatne leki dla seniorów, ustawa dla frankowiczów, kwota wolna od podatku, program Mieszkanie +, którego de facto nie ma, rosnące ceny w sklepach i rosnące opłaty za prąd i wodę, całkowite osamotnienie w polityce zagranicznej oraz obszar dla PiS „święty”: nadal w Polsce ponad 2 miliony ludzi żyje w skrajnym ubóstwie, mimo programu 500+. Do tego piętnować trzeba ich najsłabszy punkt, czyli Misiewiczów i Pisiewiczów – monstrualny program “Rodzina na swoim”, czyli kastę PiS w odpowiedzi na “kastę” sędziowską. Jednym słowem atakować trzeba wszystko to, co obóz władzy uznaje za swój sukces.

5. Nie odwołujcie się do przeszłości. Otwierajcie przyszłość.

Tu także pełna zgoda. W zasadzie nie mamy różnicy zdań.

6. Postawcie na kobiety.

Oczywiście, że tak. Na kobiety w polityce i na tematy dotyczące stricte kobiet zawsze warto stawiać, promować i walczyć o nie. Zwłaszcza, że zarówno w PO jak i w Nowoczesnej silnych i rzucających się w oczy kobiet nie brakuje. Ponadto są one diametralnie różne od kobiet PiSu, które są przaśne, mało atrakcyjne (także intelektualnie), a do tego w zasadzie tylko obrażają. Rzeczą oczywistą jest też łączenie się wokół tematów “kobiecych”.

7. Postawcie na Europę.

Czy którakolwiek z partii opozycyjnych nie stawia na Europę?

8. Dajcie ludziom poczucie siły.

I tu się w zasadzie zgadzam z tezami OKO Press. Organizowanie się to silna broń na PiS. Trzeba ludzi zachęcać do tego nieustannie. Każda forma zaangażowania jest konieczna i potrzebna. Ale dodałbym jeszcze jedną rzecz, która będzie kluczowa, zwłaszcza po uszyciu ordynacji wyborczej pod obóz władzy – powstać musi oddolny ruch kontroli wyborów. Dokładnie taki sam, a może nawet doskonalszy, jak powstał po tamtej stronie sceny politycznej. Konieczne będzie patrzenie na ręce rządzącym na każdym etapie procesu wyborczego, od najmniejszego lokalu po struktury najwyższe. Najbliższe wybory będą kluczowe nie tylko pod kątem pokonania PiS, ale przede wszystkim pod kątem dalszych scenariuszy, jakie bez wątpienia przygotuje obóz władzy. Pamiętajmy, że czym większy będzie stopień destrukcji państwa, a idziemy w tej chwili absolutnie po bandzie, tym konieczność wygrania wyborów przez PiS i przystawki będzie swoistym być, albo nie być dla tego obozu.

Zatem kwestia organizowania się i udzielania się okaże się kwestią pierwszorzędną.

9. Zauważcie różnice. Nie wszyscy jesteśmy klasą średnią.

Pytanie zasadnicze: czy należy mówić do wszystkich? I czy aby wygrać wybory trzeba przeciągnąć na swoją stronę część twardych wyborców PiS? Moim zdaniem – nie. Pomijając już prosty fakt, że będzie to niemożliwe przez najbliższe lata, chyba że sam PiS doprowadzi do tego. Czym? Wiadomo – załamaniem polityki społecznej. Oczywiście wszystkiego nie należy tłumaczyć programem 500+, gdyż jest jeszcze kilka innych powodów, dla których PiSowi nie spada poparcie (z drugiej strony nie przesadzajmy z tym poparciem!). Ale niewątpliwie załamanie się tak absurdalnie wysoko zawieszonej polityki socjalnej byłoby powodem gwałtownego spadku poparcia i odejścia części elektoratu od PiS, jednak z zastrzeżeniem, że mówimy tu tylko o elektoracie płynnym, który nie jest tak mocno przywiązany do tego, czy innego znaczka. I to do tego elektoratu należy mówić i przemawiać do jego rozsądku. Twardy elektorat PiSu można sobie podarować, do niego nic nie przemówi, nawet załamanie socjalu.

Moja wizja jest taka: każda z partii opozycyjnych powinna absolutnie skupić się na swoim elektoracie. Platforma niech mówi do elektoratu centrowo-liberalnego, Nowoczesna do liberalnego, PSL do chłopskiego, a Barbara Nowacka do liberalno-lewicowego. Wszyscy razem zaś niech mówią do płynnej części wyborców językiem prostym, logicznym i bez zbędnych ozdobników. To przyniesie efekt większy, niż mówienie do wszystkich.

Uwaga: mówiąc “niech każda partia mówi do swojego elektoratu” absolutnie nie mam na myśli podziałów po stronie opozycyjnej. Konieczność łączenia się jest oczywista i nie powinna podlegać żadnej dyskusji.

10. Wymieńcie liderów. Nazwiska? Już są, może być więcej.

No i tak dotarliśmy do punktu, z którym nie zgadzam się fundamentalnie! Szukanie dzisiaj jakiś nowych liderów, to droga ku totalnej przegranej. Dziś jest czas na odłożenie tego tematu na najwyższą półkę, wrócić do niego można po zakończeniu całego maratonu wyborczego, jaki nas czeka. Każdy kto dzisiaj nawołuje do wymiany liderów, czy lidera, gra właśnie w grę PiSu. Poza tym, gdzie są ci nowi liderzy? Kto to jest? Kto byłby w stanie dać gwarancję, że zdoła przyciągnąć do obozu opozycji więcej wyborców, niż liderzy obecni? Powiedzmy sobie szczerze – to absurdalny pomysł. Dziś, jak nigdy wcześniej, potrzebna jest konsolidacja wokół przywódców, którzy są.

Nowoczesna zafundowała sobie taką zmianę. Czy to będzie zmiana, która przyniesie jakiś bardziej pozytywny skutek, czas pokaże. Na razie widać, że to Schetyna okazał się bardziej przewidujący, bo przewidział zakusy PiSu dotyczące ordynacji wyborczej, która przecież promować będzie wyłącznie duże bloki polityczne, a więc połączenie partii opozycyjnych (i to bardzo bliskie) okaże się po prostu nieodzowne. Póki co z wszystkich wywiadów, jakie usłyszałem z Katarzyną Lubnauer wynika, że to ona nie odczytała intencji PiS a nie Schetyna. Może po prostu Schetyna ma coś jeszcze w zanadrzu, czego nie ma Lubnauer – doświadczenie w polityce, które może się okazać jokerem w talii kart opozycji. Z jej ust słyszę na razie tylko podkreślanie różnic, a nie to, co łączyć może.

Tymczasem należy być pewnym, że ordynacja wyborcza do wyborów parlamentarnych będzie jeszcze bardziej promować duże partie, co de facto oznaczać będzie, iż PO i Nowoczesna nie tylko będą musiały zawrzeć koalicję, ale wręcz po prostu połączyć się w jedną partię. To scenariusz wielce prawdopodobny. Czy Lubnauer jest gotowa na takie rozwiązanie? I czy wyborcy Nowoczesnej są? Może już dzisiaj powinni o tym myśleć?

I jeszcze jedna istotna rzecz: jak na razie to tylko Platforma wprowadziła do statutu całkowicie demokratyczne wybory wewnętrzne (które aktualnie trwają). Nowoczesna wybrała nową przewodniczącą poprzez delegatów i to bardzo niewielką liczbą głosów, co dodatkowo stawia Lubnauer w trudnej sytuacji – jej mandat wcale nie jest taki silny, na jaki liczyła ona i jej zwolennicy. Całkiem możliwym więc scenariuszem jest rozłam w Nowoczesnej i połączenie z PO obozu Petru a obozu Lubnauer z Barbarą Nowacką. To wcale nie jest scenariusz z gatunku political fiction.

Dla mnie wymiana lidera w Nowoczesnej póki co dała tyle co nic, bo jak na razie to PiS rozdaje karty w kwestiach wyborczych i cała wizja Lubnauer, aby Nowoczesna wyraźnie różniła się od Platformy, może po prostu spełznąć na niczym. Daję to pod rozwagę wszystkim tym, którzy uparcie powtarzają dziś: “nowy lider w każdej partii”.

Po wyborach w Nowoczesnej nie wzrośnie też żadna presja na wymianę Schetyny – to całkowicie błędna opinia, jaką forsuje OKO Press w swoim artykule. Nie wierzę, aby po tak wrednych zmianach w ordynacji, znalazł się ktokolwiek w Platformie, który by drążył teraz ten temat. Spodziewam się raczej presji całkowicie odwrotnej.

11. Budujcie koalicje.

Powtórzę raz jeszcze: moim skromnym zdaniem budujcie nie tylko koalicję, ale budujcie jedną wspólną partię. Niech się nazywa nawet Nowoczesna Platforma. Obojętnie, odpowiednia nazwa się znajdzie.

12. Bądźcie wytrwali.

Tak, bądźcie wytrwali! Droga do przejęcia w Polsce władzy i odbudowy państwa jest jeszcze daleka i bardzo kręta. Ale bezwzględnie potrzeba wiary w to! Bez wiary niczego się nie osiągnie. Pamiętam lata 70-te i 80-te ubiegłego wieku. Wtedy powszechną tezą wśród Polaków była teza o nieśmiertelności PRL-u. Pamiętam jak w domu, czy na prywatnych spotkaniach mówiło się, że komuna padnie za kilkadziesiąt lat. I co? Padła w lat dziesięć, dwadzieścia. A to przecież był zupełnie inny świat. Dzisiaj żyjemy mimo wszystko w innych okolicznościach przyrody. Naprawdę można wygrać z PiSem. Mieszanie przez nich w tej szklance wcale nie będzie powodować herbaty stygnięcia, tylko wręcz odwrotnie – napój będzie coraz bardziej parzył. Polacy to naród wyjątkowo trudny do rządzenia i ma w genach zakodowany silny pierwiastek wolności – żadna władza nie potrafiła złamać tego ducha i ta też nie złamie.

Niech rozwalają to państwo, niech się zanurzają w poczuciu bezkarności i niech zatracą granice samokontroli. To tylko będzie bardziej mobilizować, aby ich wyrzucić na śmietnik historii. Bądźcie cierpliwi i wytrwali.

13. Nie idźcie na populistyczne skróty.

I na koniec – nie idźcie na populistyczne skróty. Tutaj w pełni zgodzę się z niedawnymi słowami Andrzeja Olechowskiego – napiszmy wiarygodną i pełną historię III RP i stwórzmy wielki obóz złożony ze wszystkich, którym bliski jest los Rzeczpospolitej, wokół budowy V RP. Niech to nie będzie ani III, ani tym bardziej IV RP, niech to będzie całkiem nowe państwo, nowoczesne, z demokracją liberalną jako absolutnym fundamentem, ale z rozwiązaniami, które dadzą poczucie bezpieczeństwa i przynależności do tej Polski wszystkim, którzy dziś czują się wykluczeni. Niech to będzie na nowo zdefiniowana Polska z wprowadzonymi do Konstytucji bezpiecznikami, aby już nigdy nie można było jej łamać ustawami niższego rzędu, z jasno napisanymi kompetencjami poszczególnych władz, z naprawionym wymiarem sprawiedliwości, ale z zachowaniem niezawisłości sądów i Trybunałów.

Niech Opozycja rzuci jasny sygnał, że jest gotowa budować taką Rzeczpospolitą, jestem pewny, że zdobędzie wtedy większość serc wyborców. Zostawmy III RP historykom, zbudujmy państwo otwarte na Europę i świat, bez kompleksów, z wyraźnym rozdziałem państwa od religii wszelakiej (niech sacrum sacrum znaczy a profanum profanum) ale umożliwiające rozwój każdemu, tym odważnym i tym zagubionym.

 

To jest właśnie zadanie dla wszystkich szefów partii antyPiS i dla wszystkich obywateli, którym bliskie są ideały I Solidarności.

 

Link do artykułu w OKO Press: https://oko.press/plan-dla-opozycji-13-punktach-czyli-wygrac-pis-przeprosic-proponowac-lamentowac-uderzac-celnie-grac-swoja-gre/

 

 

Czytaj również