Mój prywatny Raymond Chandler

Drukuj

Lata 30-40 ubiegłego wieku zawsze kojarzą mi się głęboko nostalgicznie. Drewniane, lampowe radio, stojące na komódce, nadaje cudownie trzeszczącą melodię tradycyjnego jazzu, może być choćby Ethel Waters - Georgia On My Mind, a pokój, w którym piszę, tonie w półmroku, tak samo jak biurkowa lampka tonie w papierosowym dymie, którego cienkie smużki tworzą szalone kształty wokół jej głowy. A ja, zanurzony w miękkim, skórzanym fotelu, chłonę ten melancholijny głos czarnoskórej damy jazzu i zapach starej skóry, i jestem niczym Humphrey Bogart, a właściwie Philip Marlowe wprost z kart powieści Raymonda Chandlera.

Prawo i Sprawiedliwość, drodzy państwo, najdalej jak tylko można wbrew swojej nazwie, wpada w sidła własnej mentalności i coraz bardziej jest na pochyłej równi, staczając się w głębinę afer, jakich nie widziała dotąd udręczona Najjaśniejsza. Najpierw Caracalgate i przekręt na 13,5 miliarda, a teraz jeszcze pobity na śmierć Igor Stachowiak – tylko te dwie sprawy muszą stać się przysłowiowym gwoździem do (trzy kropki) dla PiS i jego przystawek. Niedługo już, drodzy państwo, zobaczymy pierwsze ucieczki z tonącego statku. Rozwalony przez Jacka Kurskiego Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu to już tylko malutki, ale jakże wymowny drobiażdżek w całej tej palecie aferalnych barw, która objawiła się znienacka pewnemu znanemu posłowi, który oficjalnie nic nie może.

Czas poważnie myśleć, jak przywrócić Rzeczpospolitą prawu i sprawiedliwości. Liczyłem, być może naiwnie, że zakończony niedawno Kongres Prawników Polskich wskaże nam, obywatelom, jakieś światełko w tunelu, ale nie zauważyłem nawet małego, choćby bladego ogarka. Sobotni Kongres wydał był z siebie co prawda ważny komunikat, ale jest on zadziwiająco ogólny, a do tego naiwnie wierzący, że tak zwana strona rządowa zrobi malutki nawet kroczek w stronę oczekiwań środowiska prawniczego w Polsce. Uchwała Kongresu mówi nam:

Priorytetem wymiaru sprawiedliwości w XXI wieku powinna być pełna realizacja prawa do sądu w demokratycznym państwie prawa przy efektywności i szybkości postępowania.

Sądownictwo XXI wieku powinno być przyjazne obywatelowi – proste i dostępne.

Misją niezawisłego sędziego XXI wieku powinno być wymierzenie sprawiedliwości poprzez rozstrzyganie i rozwiązywanie sporów przy niezbędnej dbałości o zachowanie konstytucyjnych i wspólnotowych praw obywateli.

Postulat dobrej reformy wymiaru sprawiedliwości XXI wieku wymaga podjęcia szerokiej dyskusji w trzech podstawowych obszarach:

- po pierwsze organizacji sądów w taki sposób, aby zapewnić w nich efektywność udzielanej ochrony prawnej,

- po drugie uproszczenia procedur i wprowadzenia instytucji sprzyjających szybkiemu zakończeniu sporów,

- po trzecie zagwarantowaniu niezależnego i transparentnego sądownictwa jako warunku koniecznego w niezawisłym orzekaniu przez konkretnego sędziego.

Konieczne jest zaangażowanie w proces legislacyjny kapitału społecznego jakim jest potencjał intelektualny stutysięcznej rzeszy prawników polskich oraz skupiających ich samorządów zawodowych i stowarzyszeń.

Należy powołać Społeczną Komisję Kodyfikacyjną, reprezentującą różne zawody prawnicze. Pierwszym jej zadaniem powinno być opracowanie i przekazanie podmiotom posiadającym inicjatywę ustawodawczą konkretnych projektów ustaw lub nowelizacji w sprawach będących tematem Kongresu.

Apelujemy o zaprzestanie i w przyszłości unikanie antagonistycznych postaw w relacjach prawa i polityki w prowadzonych debatach. Chcemy działać razem, a nie przeciw sobie, w imię nadrzędnego dobra jakim jest stabilne demokratyczne państwo prawne służące ludziom”.

Ble, ble, ble – że tak obrazoburczo powiem.

Tymczasem, rozwijając felieton Piotra Rachtana w Studio Opinii – Co po PiS-ie?, środowisko to, a w ślad za nim także politycy opozycji, winni nam, wyborcom, pokazać jak naprawić Polskę, bo nie będzie to wcale takie proste. Ba, będzie to bardzo trudny i skomplikowany proces, no chyba, że wzorem PiS dzisiejsza opozycja, a już wkrótce rządząca koalicja, pójdzie totalnie na skróty, czyli po poznańsku mówiąc – na szagę. Ale przecież wiemy, że byłoby to najgorsze z możliwych rozwiązań.

Na swoje prywatne potrzeby dzielę cały ten obszar na 3 główne kategorie: sprawy do naprawienia szybko i bez zbędnych ceregieli, sprawy do naprawienia w bardziej finezyjny sposób oraz sprawy, których naprawienie wymagać będzie ekwilibrystycznych wręcz umiejętności skoczka na linie bez siatki ochronnej.

Do pierwszej grupy zaliczam sprawy:

- przywrócenie obywatelom ustawy o zgromadzeniach,

- oddzielenie prokuratury od rządu wraz z głębszym jej uniezależnieniem od władzy wykonawczej,

- naprawa służby cywilnej, a w zasadzie przywrócenie jej do życia,

- ograniczenie szkodliwej inwigilacji obywateli,

- odblokowanie obrotu ziemią rolną i uwolnienie jej handlu na zasadach prawdziwego wolnego rynku,

- przywrócenie samorządom nadzoru nad wojewódzkimi Funduszami Ochrony Środowiska,

- zlikwidowanie całkowicie niekonstytucyjnej Rady Mediów Narodowych i przywrócenie odpowiedniej rangi KRRiTV, właściwego organu konstytucyjnego,

- powrócenie dofinansowywania z budżetu państwa Ochotniczych Straży Pożarnych,

- naprawa zniszczonej całkowicie służby dyplomatycznej,

- odbudowanie służby wywiadu i kontrwywiadu,

- znalezienie zachęt, aby przywrócić najzdolniejszych generałów do powrotu do służby czynnej,

- odwrócenie niszczących praktyk ingerowania w działalność instytucji kultury,

- ograniczenie władzy myśliwych nad polską zwierzyną łowną i uratowanie resztek polskich lasów,

- zapewnienie normalnego funkcjonowania organizacjom pozarządowym, które bezwarunkowo należy wspierać,

- przywrócenie programu zapłodnienia in vitro i zlikwidowanie recept na pigułkę “po”,

- skończenie z żenującym apelem smoleńskim i wszechobecnością praktyk religijnych przy okazji uroczystości państwowych,

- stworzenie równych dla wszystkich warunków aplikowania do środków budżetowych i europejskich, niezależnie czy dana instytucja jest kościelna, czy świecka,

- zmiana zasad wyłaniania prezesa IPN (przestrzegam przed całkowitą likwidacją Instytutu),

- przywrócenie konstytucyjnych zasad wyboru prezesów i wiceprezesów sądów, a także mianowania dyrektorów administracyjnych, tak aby niezawisłość sądów była w pełni zagwarantowana,

- przywrócenie konstytucyjnych zasad wyłaniania członków Krajowej Rady Sądownictwa,

- likwidacja lub wprowadzenie takich zmian w ustawie o komisji reprywatyzacyjnej, aby była ona w pełni konstytucyjna,

- przywrócenie konstytucyjnych zasad uczestnictwa opozycji w Komisjach sejmowych, zwłaszcza w Komisji ds. Służb Specjalnych – dzisiaj opozycja jest z niej całkowicie wykluczona,

- naprawa wyniszczającego budżet programu 500+.

Ten cały katalog spraw można załatwić albo uchwałami rządu, albo po prostu ustawami przegłosowanymi zwykłą większością. Jeśli udałoby się w te sprawy zaangażować konstruktywną opozycję, tym lepiej i należałoby z tego skorzystać jak najbardziej. Tutaj jakaś głęboka pomoc ze strony środowiska prawniczego nie będzie szczególnie potrzebna.

Inaczej sprawy się mają w dwóch pozostałych grupach spraw. Do drugiej grupy zaliczam:

- zablokowanie, a raczej całkowite wycofanie deformy edukacji oraz

- przywrócenie podwyższonego wieku emerytalnego.

Owszem można te sprawy załatwić dwoma ustawami, ale obawiam się, że nie będzie to takie proste. Skala zniszczeń, jakie pozostawi po sobie rząd PiS, SP i PR będzie tak wielka, że bez jakiś nadzwyczajnych, ale całkowicie zgodnych z Konstytucją rozwiązań się nie obędzie.

Trzecia grupa spraw to już kosmos zupełny. Jak naprawić zgodnie ze sztuką prawidłowej legislacji i nie traktując Konstytucji RP jak pierwszej czytanki cały ten katalog spraw związanych z:

- przywróceniem właściwej pozycji Trybunału Konstytucyjnego,

- odsunięciem od orzekania tzw. sędziów dublerów,

- odwołaniem ze stanowiska prezesa TK pani Julii Przyłębskiej, która sędzią TK jest, ale prezesem, choć powołana przez prezydenta Dudę – niekoniecznie,

- usunięciem wad prawnych z wyroków zapadłych w trybie niekonstytucyjnym, na przykład z udziałem sędziów-dublerów,

- przywróceniem do orzekania prawidłowo wybranych sędziów w 2015 roku, których prezydent Duda potraktował jak powietrze?

Te sprawy można by oczywiście wzorem bandyckiego prawa załatwić kolejną jedną, dwoma ustawami, ale byłoby to przecież nic innego jak tylko usankcjonowanie tego, co dzisiaj robi prawica spod znaku stylizowanego orła w koronie. Można by to także załatwić referendum, ale to chyba nie jest właściwa droga dla załatwienia tych spraw. Najlepsza byłaby większość konstytucyjna, ale myślę, że to zbyt daleko posunięta wiara w polski naród. Pamiętać też trzeba, że niezależnie od wszystkich możliwych scenariuszy prezydent Duda będzie na swoim urzędzie trwał dłużej niż obecna kadencja Sejmu – obojętnie – skrócona, czy nie. Po wygraniu wyborów przez dzisiejszą opozycję można być na 100% pewnym, że prezydent nagle stanie się aktywny, przypomni sobie swoje prawnicze korzenie i zapomni o nartach oraz dalekich podróżach po świecie, czym definitywnie już potwierdzi, że na pewno nie jest prezydentem wszystkich Polaków.

I tu właśnie niezbędna jest rola środowiska prawniczego. Nikt inny przecież nie wskaże politykom jak mają w sposób cywilizowany naprawić całą tę degrengoladę po rządach zjednoczonej prawicy. Dlatego już dzisiaj potrzeba powołać do życia specjalne Gremium, złożone z najtęższych prawniczych głów, aby stworzyło ramy prawne i pokazało rozwiązania jak wyjść z bagna, w którym jako państwo należące do Unii Europejskiej się znaleźliśmy za sprawą ogarniętych szałem reformowania – nie reformując – mistyków w krótkich spodenkach.

Chcę usłyszeć wyraźnie i jasno od polityków, którym dobro państwa naprawdę leży na sercu, jaki mają plan na przywrócenie Polski do grona w pełni demokratycznych i nowoczesnych państw.

Tego oczekuję od was, nostalgicznie zanurzonym będąc w nadgryzionym zębem czasu czarnym głosie Ethel Waters.

Czytaj również