Dokąd zmierza Polska…?

Drukuj

Zewsząd słychać głosy narzekania na kościstość Platformy, infantylność Nowoczesnej i przaśność PSL-u. Co bardziej nerwowi chcą na pręgierzu stawiać Schetynę, Petru i Kosiniaka-Kamysza - hurtem żądają wymiany na nowe modele. Ale w polityce jak w biznesie, chcesz zmienić prezesa, pokaż następcę i udowodnij, że nowy prezes rozwinie firmę, a nie ją pogrąży. Można dywagować o tym w nieskończoność, tymczasem dzisiaj to zupełnie nie o to chodzi. Problemem nie jest ten, czy inny nowy przywódca (którego nota bene nie ma), ale to, co z Polski robi prawicowo-socjalny obóz władzy.

Postawię tezę dość śmiałą, proszę się nie obrażać – każdy, kto dzisiaj żąda wymiany szefów partii opozycyjnych, nie ma chyba świadomości tego, co się w Polsce dzieje i na jaki stromy szlak wchodzimy. Ustawy o: sądach powszechnych, Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa, zmiany w ordynacji wyborczej i deal z prezydentem dotyczący tychże, a wcześniej dekonstrukcja Trybunału Konstytucyjnego, powrót prokuratury w ręce polityków oraz nowelizacja ustawy o zgromadzeniach, to po prostu droga do państwa tylko z nazwy demokratycznego. Za chwilę wszystko, co się z demokracją kojarzy i wszystko, co w swej istocie demokracją jest, będzie tylko pustym zapisem na papierze i sloganem powtarzanym z uporem maniaka przez media mniej lub bardziej sprzyjające władzy. W praktyce żyć będziemy w państwie, gdzie o losach obywateli decydować znów będzie tylko jedna partia, której programem będzie program narodu. Każdemu, kto ma więcej lat niż 40, musi się to kojarzyć szpetnie. I tylko na marginesie wypada zapytać wszystkich tych, którym tak bardzo podoba się władza PiS – czy chcecie żyć w takim państwie? Odstawmy na chwilę sympatie polityczne – czy chcecie żyć w państwie, w którym decydować o wszystkim będzie jeden tylko człowiek? Bo zawsze będzie to po prostu szef tej partii. Wszystko, co robi w ostatnich dniach obóz władzy, do tego właśnie zmierza. Do posiadania władzy pozbawionej kontroli społecznej. Zapomnijcie o takowej, gdy służby, prokuratura, sądy i proces wyborczy będą w jednych rękach. A do tego właśnie zmierzamy.

Dziś trzeba nazywać rzeczy po imieniu, bez kolorowych ozdobników i ukrytych znaczeń, a nie dywagować nad tym czy Schetyna ma charyzmę, a Petru ładnie mówi. Jarosław Kaczyński staje się polskim Erdoganem. Różnica jest tylko jedna – brak mu odwagi, żeby robić to tak otwarcie, jak robi to Erdogan w Turcji. Hamulcem jest w tym przypadku członkostwo w Unii Europejskiej, ale i z tego klubu wypisać się przecież można, co pokazuje przykład Wielkiej Brytanii. Powody tego byłyby zgoła całkowicie odmienne, bo Polska przy Brytyjczykach to nadal jeszcze ubogi krewny, lecz co powstrzyma Kaczyńskiego, gdy już dostanie wszystkie zabawki do ręki? Nic.

Zawierając jakiś deal z Kaczyńskim (jeszcze nie wiemy jaki), Andrzej Duda podjął z PiS niebezpieczną grę, w której funkcja Prezydenta RP zależeć będzie całkowicie od jednego posła z Nowogrodzkiej. Jaką ma zatem gwarancję zwykły obywatel, że Prezydent Andrzej Duda będzie prezydentem wszystkich Polaków, skoro ustawy o SN i KRS skracają kadencje wszystkim członkom tych gremiów, a Kaczyński będzie miał właśnie taki bat na Dudę w ręku? Gdy Duda przestanie być już potrzebny Kaczyńskiemu, PiS w trybie pilnym uchwali ustawę o skróceniu kadencji także i jemu. Tak się właśnie kończą zabawy z Konstytucją, Panie Prezydencie.

Ulubionym szlagwortem posłów obozu władzy, zwłaszcza tych wszystkich młodych wilków, które nagle wylazły ze swoich nor i wykrotów, jest to, że w Konstytucji nie ma słowa o tym, aby Sejm nie mógł wybierać sędziów, zaś wpisana jest możliwość zmiany tejże ustawą zwykłą. Jest to oczywiste naginanie interpretacyjne Ustawy Zasadniczej, którą prawica z lubością depcze aktami niższego rzędu. W Konstytucji wielu powszechnie obowiązujących norm i standardów nie zapisano. Na przykład tego, że niekonstytucyjne jest strzelanie do ludzi. Czy zatem zwykłą ustawą można wprowadzić przepis mówiący, że strzelanie do ludzi jest dopuszczalne? No skoro w Konstytucji nie ma takiego zapisu, to co stoi na przeszkodzie, aby dać taką władzę politykom? W końcu obywatele mają kontrolę nad nimi, to drugi ulubiony evergreen władzy, powtarzany na każdym kroku. Konstytucja też słowem nie wspomina o tym, że nie pluje się adwersarzowi w twarz podczas dyskusji. Co zatem stoi na przeszkodzie, aby i taki zapis wprowadzić na przykład rozporządzeniem? Oczywiście z pewnym zastrzeżeniem – dopuszcza się tylko plucie w twarz temu, kto nie popiera władzy. W drugą stronę to niedopuszczalne i zagrożone jest karą bezwzględnego więzienia.

„Antysystemowy” Kukiz 15 szedł ponad dwa lata rąsia w rąsię z PiS, bo im Kaczyński kiedyś obiecał JOWy. Dziś właśnie Paweł Kukiz został po prostu w prosty i oczywisty sposób oszukany, niczym zagubione we mgle dziecko. Nie tylko nie będzie JOWów w wyborach do parlamentu, ale nawet znikną one w wyborach samorządowych, czyli zniesione zostanie jednym ruchem to, co kiedyś wprowadziła w życie Platforma – okręgi jednomandatowe. Ale Paweł Kukiz ma do PO uraz. Co będzie miał teraz do PiS? Uraz, czy nadal będzie się z PiSem układał w imię jakiś wyższych, nikomu nie znanych i trudnych do pojęcia, celów? Każdy romans z Kaczyńskim kończy się tak samo. Kto jeszcze chce spróbować?

Platforma i wszystkie inne partie nurtu liberalnego też mają problem. To odwieczny problem dziedzictwa liberalizmu i demokratycznych standardów. Takim partiom trudno wbić się w wymięty garnitur chamstwa, manipulacji i kłamstwa na każdym kroku. To właśnie inteligencki rodowód tych partii powoduje, że ani Platforma, ani Nowoczesna, ani żadna inna partia szeroko pojętego nurtu liberalnego nie będzie nigdy PiSem bis, głównie dlatego, że dzisiaj mamy w ogóle problem z nazwaniem tego, czym jest inteligencja w sensie klasy społecznej oraz czym inteligencja być powinna i jak winna się zachowywać w obecnej rzeczywistości. Gdzieś tam w głowach nam kołacze, że pewnych rzeczy nie wypada robić, a to właśnie jest przyczyną poglądów o miałkości opozycji. Moim zdaniem ocena ta jest całkowicie pozbawiona głębszej refleksji.

Platforma jest, i chyba zawsze była słaba jedynie, słabością swej polityki informacyjnej. Zarzut ten zresztą dotyczy wszystkich partii liberalnych rządzących Polską po 89 roku. Partie liberalne mają generalny problem chwalenia się osiągnięciami, jak by było to coś zdrożnego. O ilu wprowadzonych pozytywnych zmianach w latach 2007-2015 wiedzieli wyborcy i obywatele? Na pewno nie o wszystkich. Za to każde niepowodzenie było natychmiast przekuwane w wielki harmider ze strony PiSu. Czy to samo dzieje się w przypadku wszystkich przekłamań dzisiejszego obozu władzy? Nie. Dlaczego nie ma głośnego chóru w sprawie zwolnionych z pracy nauczycieli? Dlaczego nie ma wielkiego chóru w sprawie innych nadużyć i fatalnych dla Polski decyzji rządzących? Co z Komisją w sprawie SKOKów? Co z, skądinąd dobrym hasłem, #TotalnaPropozycja, które z takim naciskiem pojawiło się na Konwencji Samorządowej Platformy? Dlaczego nagle zgasło? To są pytania, które nie mogą być tylko pytaniami retorycznymi, pozostając w przestrzeni publicznej, niczym zawieszony fundamentalny znak zapytania. Rozumiem oczywiście strategię opozycji, polegającą na tym, że nie wykłada się wszystkich kart na stół przed główną rozgrywką. Oczywistym błędem taktycznym byłoby pokazywanie już dzisiaj wszystkich atutów, ale dlaczego tego nie wyjaśnia się wyborcom? Oni tego po prostu potrzebują. Ludzie, którzy wychodzą dzisiaj na ulice miast lub inaczej angażują się w powrót do normalności, czuć muszą kontakt z wami, droga opozycjo. To nie jest kwestia na zaś, to jest potrzeba chwili.

Zarzućmy dyskusje wszelkie na temat nowej siły politycznej, jakieś nowej Platformy 2.0 lub trzeciej partii powstałej z połączenia PO i Nowoczesnej. Dzisiaj nie czas zajmować się tym. Kto miałby tę partię tworzyć? Kto miałby być jej liderem? I co najważniejsze – skąd ten nowy twór miałby wziąć fundusze na swą działalność? Czym jest partia bez pieniędzy, wiemy doskonale choćby po przykładach wielu politycznych bytów – gwiazd jednego sezonu. PO ma cztery wielkie i zasadnicze atuty: pieniądze, struktury, doświadczenie polityczne i cały czas ma też największe poparcie wśród wyborców antyPiS. Tu trzeba budować poparcie i to jest to, czym być powinna odpowiedzialność za Polskę. Dzisiaj i w najbliższym czasie tylko zjednoczone partie opozycyjne, te które są, mogą skutecznie wygrać coraz bardziej nierówną grę wyborczą i zrzucić w czeluść niepamięci fatalne dla Polski rządy prawicy narodowo-socjalnej.

Budźcie się, organizujcie w grupy, społeczności i w co tam macie ochotę. Działajcie. Nie patrzcie biernie na to, co się dzieje. Bądźcie aktywni w mediach społecznościowych, udostępniajcie i podawajcie dalej wszystkie ważne treści, o tym, co robi władza źle i o tym, jak buduje państwo pozornie tylko demokratyczne. Nie prowadźcie jałowych dysput i nie twórzcie fermentu nowych politycznych bytów. Dzisiaj nie jest czas ku temu! Dziś jest czas ratowania państwa, o które biliśmy się z komuną 44 lata. Dziś jest czas bronić podstawowych wartości, gorące dyskusje o przywódcach opozycji zostawmy na okres po wygranych wyborach i odsunięciu prawicy od władzy.

Kto tego nie rozumie, nie rozumie, co się w Polsce dzieje.

 

 

 

Czytaj również