Caracalgate

Drukuj

Demokracja zawsze będzie miała swoje Watergate. W zasadzie nie ma państwa na świecie w powszechnej opinii zwanego demokratycznym, które by nie miało jakieś wielkiej, bulwersującej publikę afery. Dotychczas mieliśmy w wolnej Polsce kilka mniej lub bardziej intrygujących afer - miała je lewica, miała prawica, miało też liberalne centrum. Powszechnie uważa się, że dotąd największą aferą była ta związana z Funduszem Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, gdzie skarb państwa stracił cirka 350 milionów złotych licząc po denominacji złotego.

Ale afera Caracalgate może przysłonić wszystkie dotychczasowe razem wzięte, bo dotyczy niebagatelnej kwoty 13,5 miliarda złotych polskich (plus drobne w postaci kolejnych 2 miliardów za zakup samolotów dla VIP z wolnej ręki). Pieniądze te miały być, zgodnie z umową, zainwestowane w polski przemysł przez Airbus Helicopters po zakupie przez Polskę śmigłowców.

Ale zacznijmy od suchych faktów, bo często mam do czynienia z komentarzami na Twitterze, po co nam autobusy za 13,5 miliarda. Komentarze te padają rzecz jasna z prawej strony tego medium, a piszą je często ludzie, którzy nie mają imienia i nazwiska, za to prześmieszne pseudonimy. Fakty te są więc następujące.

Eurocopter EC725 Super Cougar (bądź H225M Caracal) – to śmigłowiec, będący rozwinięciem konstrukcji Eurocopter AS532 Cougar. Oblatany został 27 listopada 2000 roku, a produkowany jest od lutego 2005 roku. Nie jest to więc konstrukcja z lat 60-tych, prawico kochana.

Śmigłowiec Caracal powstał na zapotrzebowanie francuskich sił zbrojnych do zadań poszukiwawczo-ratunkowych w warunkach bojowych, po odrzuceniu testowanego w latach 1996-1999 AS532A2 Cougar jako zmodernizowana konstrukcja. Pierwsze 6 śmigłowców dostarczono do francuskich sił powietrznych w lutym 2005 roku. Dalsze 8 sztuk odebrała francuska armia. W 2008 zamówienie na 50 sztuk złożyła Brazylia (18 dla sił powietrznych, 16 dla marynarki i 16 dla wojsk lądowych). Od 2010 roku Meksyk zamówił łącznie 12 śmigłowców dla sił powietrznych i dla marynarki. Malezja w 2011 roku zamówiła 12 sztuk dla marynarki wojennej, które mają zastąpić przestarzałe SH-3 Sea King. Po 6 śmigłowców zamówiła też Indonezja i Tajlandia, a 30 – Kuwejt.

W zależności od konfiguracji śmigłowce Caracal specjalizują się w wykonywaniu zadań transportu wojska, poszukiwawczo-ratowniczej, ewakuacji medycznej i patrolowania mórz. Do 2015 roku wyprodukowano 170 śmigłowców dla odbiorców cywilnych lub rządowych w tym 70% do obsługi platform wiertniczych, a inne m.in. dla policji lub zadań SAR.

W ogłoszonym 29 marca 2012 roku przetargu na śmigłowce wielozadaniowe dla Wojska Polskiego dla zastąpienia Mi-8 i Mi-14, przewidującym dostawy 26 maszyn od 2015 roku, Airbus Helicopters oferował śmigłowiec H225M Caracal. W 2013 roku liczbę śmigłowców zwiększono z 26 do 70 sztuk, w tym 48 transportowych, termin składania ofert upłynął 30 grudnia 2014. Na zakup 70 śmigłowców z dostawami w latach 2017-2022 zarezerwowano 11,5 mld PLN. 21 kwietnia 2015 roku Ministerstwo Obrony Narodowej dopuściło do fazy testów śmigłowiec Airbus H2250M Caracal z zamiarem zakupu 50 śmigłowców za 13,5 mld PLN, w wersjach: 16 transportowych, 13 ratownictwa bojowego (w tym 6 morskich), 8 wsparcia wojsk specjalnych, 8 zwalczanie okrętów podwodnych i 5 ewakuacji medycznej. Dwie konkurencyjne oferty odrzucono ze względów formalnych: oferta PZL Mielec na śmigłowiec Sikorsky S-70i Black Hawk została odrzucona z powodu braku wymaganego uzbrojenia, a oferta PZL-Świdnik na AgustaWestland AW149 z powodu terminu dostaw od 2019 zamiast od 2017 roku. W maju 2015 roku w 33 BLT w Powidzu przeprowadzono dwutygodniowe próby państwowe śmigłowca, które zakończyły się pozytywnie. 30 września 2015, nowy rząd polski rozpoczął negocjacje offsetowe z producentem. 4 października 2016 Ministerstwo Rozwoju poinformowało o zakończeniu negocjacji umowy offsetowej, gdyż Airbus Helicopters nie przedstawił oferty zabezpieczającej w należyty sposób interesów ekonomicznych oraz bezpieczeństwa Polski. Zdaniem producenta decyzja o zerwaniu negocjacji została podjęta jednostronnie przez Ministerstwo. Pod koniec października 2016 MON rozpoczął rozmowy z wszystkimi oferentami startującymi w przetargu. W listopadzie 2016 zapowiedziano zakup śmigłowców dla wojsk specjalnych i ratownictwa morskiego dla marynarki w ramach pilnej potrzeby operacyjnej. Do lutego 2017 prowadzono niejawne rozmowy z producentami oraz analizowano oferty nadesłane przez PZL Mielec (Lockheed Martin), PZL-Świdnik (Leonardo) i Airbus Helicopters. MON twierdzi, że w roku 2017 ma być zakupionych 16 śmigłowców, po 8 dla wojsk specjalnych i marynarki wojennej. Na razie nic nie wskazuje na to, aby miało się to wydarzyć.

O ile do końca rządów poprzedniej ekipy wszystko jest jasne i nie budzi zastrzeżeń, to po przejęciu steru rządów przez obecną ekipę zaczyna się pasmo dziwnych, niejasnych i niewyjaśnionych zdarzeń. Niektóre media twierdzą, że podczas negocjacji offsetu, czyli inwestycji w nasz przemysł zbrojeniowy, mieliśmy postawić Francuzom warunki nie do spełnienia. Poszło prawdopodobnie o technologię produkcji amunicji (i jej dalszą sprzedaż) do czołgów Leopard, użytkowanych przez polską armię. MON zażądał technologii jej produkcji i to z prawem sprzedaży na całym świecie! Zdaniem Francuzów było to „zbyt odległe” od przedmiotu zamówienia i szkodziło ich interesom, co wydaje się zrozumiałe. Zapytany o to wiceminister obrony, Bartosz Kownacki, nie chciał tych doniesień skomentować. Powiedział tylko, że „Polska złożyła stronie francuskiej szereg propozycji inwestycyjnych” i zaproponowała, by Francja wskazała swoje propozycje. Nie znalazły one punktów stycznych. Ale ciekawe są inne fakty, ujawnione przez media.

Otóż Francuzi mieli zaproponować Polsce dostęp do w pełni autonomicznych pocisków manewrujących o zasięgu 1500 kilometrów. To szczególnie ważna obietnica w kontekście niedawnych zapowiedzi MON o potrzebie posiadania pocisków manewrujących. Antoni Macierewicz sondował możliwość pozyskania pocisków klasy Tomahawk z USA, jednak spotkał się z odmową. Gdyby Francuzi zgodzili się przekazać nam pociski manewrujące, mogłoby to postawić naszą armię w niezwykle komfortowej sytuacji, ponieważ pozyskanie takiej broni jest naszym żywotnym interesem. Dodatkowo, padła także propozycja możliwości zakupu przez francuską armię polskich samolotów szkolno-bojowych Orlik. W oficjalnym oświadczeniu Airbus Helicopters napisał, że zaoferował kontrakt offsetowy o wartości przekraczającej cenę netto dostawy 50 śmigłowców, która została ustalona w wysokości 10,8 mld zł. Według producenta, Ministerstwo Rozwoju miało się domagać jeszcze kompensaty poprzez offset nie tylko ceny netto dostawy, ale również dodatkowych 23% odpowiadających kwocie polskiego podatku VAT. To podnosiło łączną wartości offsetu do 13,4 mld zł. Airbus przystał i na to. Wartość naszej oferty offsetowej, idąc za słowami prezesa Airbus Helicopters, wygenerowałaby większe korzyści gospodarcze w Polsce niż przychody, które przypadłyby AH w ramach umowy na dostawę śmigłowców. Airbus ocenił, że jego oferta offsetowa zapewniłaby co najmniej 30 lat działalności polskim spółkom państwowym, miała również przewidywać bezpośredni udział 28 międzynarodowych spółek lotniczych, które zapewniłyby transfer technologii i know-how do polskiego przemysłu. Ambicją Airbus Group, napisał prezes AH, było stworzenie w Polsce 6000 miejsc pracy, z czego program Airbus Helicopters doprowadziłby do stworzenia 3800 miejsc pracy, w tym bezpośrednio 1250, głównie w Łodzi, Radomiu i Dęblinie. Należące do Polskiej Grupy Zbrojeniowej łódzkie Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1, które jak napisano w liście, zajmują się cały czas „obsługą rosyjskich śmigłowców starej generacji”, miało zostać przekształcone w „światowej klasy przemysłowe centrum śmigłowcowe”.

Ostatecznie, rząd polski zdecydował się na zakup śmigłowców Black Hawk z zakładów w Mielcu. O żadnej propozycji offsetowej nie ma już mowy. 13,5 miliarda złotych inwestycji w polskie miejsca pracy zniknęły, niczym bańka mydlana. Pojawiają się za to, zakupione z wolnej ręki u amerykańskiego Boeinga, samoloty dla polskich VIP za cenę kolejnych 2 miliardów złotych. U tego samego Boeinga, który wraz z Lockheed Martin wygrywa gigantyczne zamówienia na modernizację amerykańskiej armii u nowej administracji Donalda Trumpa. Tenże sam Lockheed Martin, który przejął niedawno Sikorsky Aircraft, czyli właściciela zakładów w Mielcu. I tegoż samego Boeinga, w którym przez lata pracował znany nam dobrze w Polsce dr inż. Wacław Berczyński. Bo właśnie osoba Wacława Berczyńskiego budzi w tej całej sprawie największe emocje, co ustaliła właśnie grupa posłów PO (J.Kluzik-Rostkowska, C.Tomczyk, M.Kerwiński, M.Witczak oraz C.Grabarczyk), przeglądając dokumentację przetargową i jej obieg w MON. Z dokumentacji wynika, że Wacław Berczyński, Kazimierz Nowaczyk i Bartłomiej MIsiewicz mieli nieograniczony w zasadzie dostęp do tych dokumentów.

Dotychczas wiadomo w tej sprawie, że:

W 2016 roku.

20.01 – „Nasz Dziennik” informuje: „MON szuka sposobu na wycofanie się z wyboru oferty Airbus Helicopters na śmigłowiec wielozadaniowy dla Polskich Sił Zbrojnych”.

20.01 – p.o szefa centrum operacyjnego MON płk Kazimierz Bednorz powołując się na ustną zgodę Macierewicza („z upoważnienia ministra”), pisze do wiceministra Bartosza Kownackiego że „w dniu dzisiejszym całość dokumentacji przetargowej ma trafić do centrum operacyjnego MON”. Chodzi o 10 tys. 291 z ok. 100 tys. stron częściowo niejawnej dokumentacji przetargowej.

21.01 – Bartłomiej Misiewicz, wówczas szef gabinetu Macierewicza i jego rzecznik, dostaje jedną z czterech paczek – nie wiadomo którą – i tego samego dnia ją zwraca. Misiewicz ma od jesieni 2015 r. dostęp do informacji niejawnych.

21.01 – tę samą paczkę pobiera i oddaje Kazimierz Nowaczyk, fizyk, wówczas jeden z 21 doradców Macierewicza, dziś następca Berczyńskiego w smoleńskiej podkomisji.

22.01 – Macierewicz wystawia Berczyńskiemu pełnomocnictwo na dostęp do informacji niejawnych i pisemne pełnomocnictwo na udział we wszystkim, co dotyczy tego przetargu.

Do 25.01 Berczyński dostaje wszystkie cztery paczki. Trzyma dokumenty do września. Nie wiadomo, co się z nimi dzieje przez te wszystkie miesiące, czy były przechowywane w sejfie, czy ktoś jeszcze miał do nich dostęp, bo nie ma obowiązku prowadzenia ewidencji dokumentów zastrzeżonych i poufnych, gdy są pobrane.

Berczyński w tym czasie wyjeżdża za granicę. MON odmawia informacji, kiedy, dokąd i na jak długo.

Ostatnie dni stycznia – Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 w Łodzi, w których Airbus ma ulokować linię montażową, piszą do MON, że Francuzi chcą się wycofać z jednego z kluczowych zobowiązań offsetowych – montażu i integracji systemów pilotażowo-nawigacyjnych. Według WZL-1 to oznaczałoby, że Airbus nie spełni wymagań zapisanych w zaproszeniu do składania ofert.

2.02 – A.Macierewicz odwiedza szefa francuskiego MON Jeana-Yves’a Le Driana. Berczyński leci z Macierewiczem do Paryża jako doradca. Zdjęcia z tego wyjazdu nagle całkiem niedawno znikają ze stron MON.

3.02 – wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański, który towarzyszy premier Szydło podczas wizyty w Paryżu, publikuje oświadczenie: „W sprawie caracali jesteśmy w procesie poprawiania umowy, którą odziedziczyliśmy po poprzednikach. Rozmawiamy na temat tych elementów umowy, które by dobrze służyły polskiemu przemysłowi zbrojeniowemu i nie tylko”.

3.02 – rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz informuje, że rozmowy ministrów obrony Polski i Francji ws. umowy będą kontynuowane w najbliższych dniach. Tego samego dnia PAP donosi, że „źródła w MON twierdzą, że negocjacje offsetowe »idą w złą stronę«”. „Francuzi nie wywiązują się ze zobowiązań” – ocenia anonimowy rozmówca z MON.

4.02 – Macierewicz powołuje Berczyńskiego na szefa podkomisji ds. ponownego wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej.

4.02 – Airbus Helicopters wydaje oświadczenie: „Jedyną prawdziwą informacją jest to, że trwają rozmowy z Ministerstwem Rozwoju oraz że jesteśmy gotowi wspierać naszych polskich partnerów tak jak zawsze deklarowaliśmy, a WZL-1 w Łodzi są jednym z najważniejszych podmiotów w tym gronie”.

5.02 – Macierewicz: „Oczekuję, że w najbliższych dniach zamknięta zostanie sprawa umowy na zakup śmigłowców Caracal dla wojska, mam przekonanie, że takie porozumienie jest już na stole. Być może będziemy musieli jeszcze jakieś szczegóły doprecyzować, chcemy zamknąć sprawę w najbliższych dniach”.

5.02 – Misiewicz: „W przypadku unieważnienia starego przetargu i powołania nowego – o ile do tego dojdzie – Airbus będzie mógł do niego podejść ponownie, a samo kontynuowanie przetargu zależy od negocjacji offsetowych”.

14.02 – Macierewicz: „Być może trzeba będzie na nowo rozpisać przetarg w sprawie śmigłowców dla polskiej armii, są problemy z offsetem, do którego wypełnienia zobowiązany był producent wybranych przez poprzednie władze caracali. Chciałbym, żeby w tym przetargu uwzględnione zostały fabryki działające w Polsce”.

5.08 – wicepremier, minister rozwoju Mateusz Morawiecki: „Te negocjacje są bardzo trudne, ale negocjacje lubią ciszę, więc szczegółów negocjacji z Airbus Helicopters nie mogę ujawniać. One są prowadzone w sposób bardzo rzetelny po naszej stronie. Chcemy rzeczywiście, żeby ta transakcja się domknęła, ale chcemy, żeby ona domknęła się na warunkach jak najlepszych dla nas, czyli negocjujemy umowę offsetową w takim rozmiarze, aby była korzystna”.

5.08 – „Nasz Dziennik”: „Rząd wycofuje się z kontraktu na francuskie śmigłowce wielozadaniowe. Nikt oficjalnie tego nie potwierdza, choć pojawia się wiele nieoficjalnych informacji, które wskazują na taki scenariusz”.

9.08 – OKO.press ujawnia, że za „usługi analityczno-doradcze, konsultacje, wydawanie opinii w zakresie bezpieczeństwa państwa na rzecz MON” Berczyński otrzymał 10 tys. zł.; na liście jest też Kazimierz Nowaczyk, dziś następca Berczyńskiego w podkomisji. Według portalu 21 doradców zarobi do końca roku prawie milion złotych.

21.09 – Berczyński oddaje dokumenty do Centrum Operacyjnego MON.

4.10 – Ministerstwo Rozwoju zrywa negocjacje offsetowe. „Kontrahent nie przedstawił oferty offsetowej zabezpieczającej w należyty sposób interes ekonomiczny i bezpieczeństwo państwa polskiego”. Wysokość kontraktu to około 13,5 mld zł i co najmniej tyle powinna wynieść wartość zobowiązań offsetowych – podkreśla komunikat. „Strona polska wykazała pełną otwartość”, „Rozbieżności w stanowiskach negocjacyjnych obu stron uniemożliwiają osiągnięcie kompromisu”.

6.10 – Berczyński zostaje szefem rady nadzorczej WZL w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 w Łodzi, spółce należącej do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, nad którą nadzór właścicielski sprawuje MON.

7.10 – Prezydent François Hollande przekłada planowaną na 13 października wizytę w Polsce w ramach polsko-francuskich konsultacji międzyrządowych. Wizytę odwołuje minister obrony Jean-Yves Le Drian. Miał przylecieć 10 października.

11.10 – Prezes Airbus Helicopters Guillaume Faury pisze list otwarty do premier Szydło. Jest cytowany powyżej.

24.10 – Macierewicz: „Sprawa przetargu na śmigłowce powinna być wyjaśniona do dna; gdyby okazało się, że CBA nie będzie potrafiło tego zrobić albo wyjaśnianie tej sprawy przez Biuro będzie się przedłużało, wtedy potrzebna będzie komisja śledcza”.

W 2017 roku.

21.03Pięć miesięcy po zwrocie dokumentów przetargowych Berczyński dostaje certyfikat dostępu do informacji niejawnych. Informuje o tym wiceminister Kownacki w maju, już po przejrzeniu dokumentów przez posłów PO, żeby udowodnić, że „Berczyński – wbrew ich twierdzeniom – miał certyfikat dostępu do informacji niejawnych”.

31.03 – Inspektorat Uzbrojenia MON i Boeing podpisują umowę na dostawę trzech samolotów średniej wielkości do przewozu VIP-ów. Kontrakt opiewa na około 523 mln dol. netto (ponad 2 miliardy złotych).

03.04 – Krajowa Izba Odwoławcza orzeka, że Inspektorat Uzbrojenia MON naruszył przepisy, negocjując tylko z Boeingiem.

10.04 – Berczyński ogłasza, że Tu-154M w Smoleńsku został rozerwany eksplozjami bomby termobarycznej w kadłubie, centropłacie i skrzydłach.

14.04 – Berczyński w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” opowiada o kulisach zerwania kontraktu z Airbusem. „Nie wiem, czy pani wie, ale to ja wykończyłem caracale. Znam się na tym, znam się na śmigłowcach, znam się na lotnictwie. Pamiętam, jak przeczytałem o tych caracalach, o tym, że polski rząd zamierza je kupić, to mi włosy stanęły dęba. Powiedziałem, że to jest przekręt, że Polska nie może tak strasznie przepłacać – i się zaczęło. To był kwiecień 2015 r., jeszcze rządziła PO. Potem wybory wygrał PiS, ministrem obrony został Antoni Macierewicz, który powiedział: »Bądź moim pełnomocnikiem w sprawie śmigłowców«” – chwali się dziennikarce, której udziela wywiadu (Magdalenie Rigamonti).

14.04 – MON wydaje oświadczenie: „Wypowiedź dr. Wacława Berczyńskiego nie ma żadnego związku z prowadzonymi i zakończonymi negocjacjami umowy offsetowej ws. kontraktu na zakup śmigłowców Caracal. Pan Wacław Berczyński nie był członkiem zespołu do zbadania ofert offsetowych oraz przeprowadzenia negocjacji w celu zawarcia umowy offsetowej, nie wypowiadał się na ten temat, nie informował ministra obrony narodowej o swoim stanowisku i nie miał żadnych podstaw do wpływania na kształtowanie się decyzji Ministerstwa Rozwoju i Finansów”.

18.04 – PO składa do prokuratury w Szczecinie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Berczyńskiego wraz z wnioskiem o natychmiastowe przesłuchanie go.

20.04 – Berczyński rezygnuje z pracy w podkomisji i radzie nadzorczej WZL. W liście do Macierewicza pisze, że z powodów osobistych nie może przyjechać do Polski, i prosi o zwolnienie z obowiązków przewodniczącego, dziękuje za możliwość pracy w przemyśle lotniczym. Macierewicz dziękuje Berczyńskiemu na antenie TV Trwam: „Dziękuję Wacku, w imieniu służby. Naprawdę wykonałeś olbrzymią pracę”.

24.04 – Prokuratura Krajowa wydaje komunikat: „Do Prokuratury Regionalnej w Szczecinie wpłynął wniosek o przesłuchanie dr. Wacława Berczyńskiego w ramach śledztwa prowadzonego od 24 października 2016 r. w Prokuraturze Regionalnej w Szczecinie. O czasie i miejscu przesłuchania dr. Wacława Berczyńskiego zdecyduje prokurator prowadzący postępowanie”.

W kolejnych dniach wypływają na światło dzienne nowe fakty, jak chociażby te, że Wacław Berczyński otrzymał co najmniej jedną pożyczkę od firmy Boeing w wysokości 200 tysięcy dolarów z funduszu zakładowego na zakup nieruchomości, których jest właścicielem w USA. Wartość nieruchomości, które kupił Berczyński, wzrosła w ciągu kilku lat nawet o kilkaset procent. Należący do niego dom w Springfield koło Filadelfii wart jest obecnie 530 tys. dolarów (ok. 2 mln zł). Ma tam również trzy kamienice wyceniane na 1,2 mln dolarów (4,8 mln zł). Berczyński jest też właścicielem dwóch apartamentów w Cape May w New Jersey wartych 500 tys. dolarów (prawie 2 mln zł) i 462 tys. dolarów (1,8 mln zł). W tej samej miejscowości ma dom wyceniany na 560 tys. dolarów (czyli ponad 2 mln zł). Ostatnią nieruchomość – dom w Richmond w Kalifornii, kupił w 2016 roku, mniej więcej w okresie kiedy MON zerwał rozmowy z Airbus Helicopters, razem z żoną za gotówkę – 850 tys. dolarów (3,3 mln zł).

W tej sprawie wszystko, co się działo po przejęciu rządów przez PiS nic nie jest jasne, ani też nie jest zrozumiałe. MON próbuje tłumaczyć, że dr Berczyński nie jest wiarygodny w wywiadzie dla red. Rigamonti. Ale skoro nie jest wiarygodny w jednej sprawie, to czy może być zatem wiarygodny w sprawie katastrofy smoleńskiej? Nic tutaj nie trzyma się kupy, zaś obowiązkiem PO jest tak przycisnąć PiS w tej sprawie, aby polała się przysłowiowa krew. W historii wolnej Polski, a w zasadzie w historii Polski w ogóle, nie ma prawdopodobnie większego przekrętu jak ten. Caracalgate kosztuje być może polską gospodarkę niebagatelną kwotę 13.500.000.000 złotych, miejsca pracy w kilku miastach w Polsce oraz wszystko to, co się mogłoby urodzić wokół tego offsetu.

Jeśli afera ta okaże się prawdą, PiS powinien zniknąć na zawsze z polskiej sceny politycznej, a wszyscy odpowiedzialni za nią powinni zostać sprawiedliwie osądzeni przez niezawisłe sądy.

Opozycjo, to wasz obowiązek!

 

 

Wszystkie przytoczone fakty pochodzą z zasobów Internetu (Wikipedia, Gazeta Wyborcza, RMF-FM, Do Rzeczy).

 

 

Czytaj również