Ani lewo, ani prawo. Polemika z Katarzyną Knapik

Drukuj

Katarzyna Knapik, krajanka z Liberté, wywołała mnie do tablicy, pisząc komentarz do mojego felietonu “Przegrywaj bez biadolenia”. Jako że mam w sobie gen polemiczny mocno wrodzony, podejmuję tę rękawicę i stawam w szranki. Stoczmy tę walkę bez bicia poniżej pasa, Katarzyno. Warunek to ważny, bo mam wrażenie, że nie do końca spełniony przez Ciebie. Na początek wyjdę prawym prostym dla zneutralizowania Twojego lewego sierpowego - NIE dla skrętu w lewo w Piątej Rzeczypospolitej. I poprawiam: to nie podlega negocjacjom.

Cóż to za niedorzeczność z Twojej strony? “To nie jest przedmiotem negocjacji”. Lewica, może bardziej lewackość, ma w Polsce (na świecie?) tę samą przypadłość, co prawica. Najlepiej, aby każdy wasz aksjomat był poza zasięgiem dyskusji. To typowe dla lewej i prawej strony sceny politycznej. Pewnie dlatego lewica ma dzisiaj 3-4% poparcia, a prawica rządzić musi siłą i łamaniem praw, aby władzę utrzymać. Od momentu, kiedy prawica przejęła od was (zresztą na wasze życzenie) wszystkie socjalne hasła, staliście się bardzo sobie bliscy, a różni was jedynie spojrzenie na niektóre sprawy światopoglądowe, o czym za chwilę.

Większość Twojego tekstu to w istocie przyznanie mi racji w wielu tezach i propozycjach, podanych na tacy w 25 punktach. Z jedną uwagą: chyba nie do końca uważnie je przeczytałaś. Dlaczego tak sądzę? Ano dlatego, że zrobiłaś ze mnie prawicowego konserwatystę, owładniętego wizją prawicowego świata. Niby piszesz do prawicy, ale w tle są uwagi do mnie. Wyjaśniam zatem: jestem liberałem. Ale ani fanatycznym, ani lewicowym. Jestem liberałem racjonalnym. Uważam, jak Ty, że każdy człowiek jest wolny i że każda kobieta ma prawo do samostanowienia, ale uważam także, że nowoczesne państwo nie może być anarchią. Tak jak nie zgadzam się z totalną prywatyzacją majątku państwa, tak też nie zgadzam się z absolutną wolnością w sprawie aborcji. W ogóle uważam, że ten temat jest tematem wygodnym dla prawej i lewej strony. Każda z tych stron używa tego tematu do własnych, politycznych wyłącznie, celów. Jedni chcą zrobić tu Taliban, drudzy totalną wolność. Tymczasem prawda, jak zawsze, leży pośrodku.

Potępiasz w czambuł kompromis w tej sprawie, w ogóle potępiasz kompromis, jako rzecz straszną i winną całemu złu III RP, twierdząc, że Trzecia kompromisem stała i że to przez to mamy teraz Czwartą taką, jaką mamy. Ale to nieprawda. Tak sądzę, dodam od razu. III RP jest/była obarczona wieloma grzechami, ale nie kompromisy były złe, tylko część polityków, którzy świadomie wykorzystali (i wykorzystują nadal) grzech pierworodny Trzeciej, czyli totalną abdykację w kwestii najważniejszej – edukacji. Bo hasło: edukacja, głupcze! zostało całkowicie odsunięte na bok, gdy Polacy dorabiali się i gonili Zachód. Bo III RP tym właśnie była – państwem, w którym każdy Polak miał się odbić od szarości komuny, po to, by nie wstydzić się Polskości podczas wakacji czy podróży służbowych. III RP zapomniała o edukacji i to, a nie kompromisy, była i jest przyczyna zwycięstwa Czwartej. Żaden polityk nie przekonałby do swoich chorych haseł tylu wyborców, gdyby ci wyborcy przeszli w szkołach choć podstawy ekonomii i politologii.

Kompromisy nie są złe, kompromisy są motorem rozwoju. Tylko zgoda buduje, kłótnie i spory, często jałowe, rzucane w przestrzeń publiczną z pełną świadomością, do niczego nie prowadzą. To samo dotyczy aborcji. Żądanie liberalizacji tej ustawy świadczy o kompletnym braku poczucia elementarnej wiedzy i wyczucia politycznego. W kraju, w którym Kościół Katolicki uzyskał władzę silniejszą niż władza państwa, w którym prawica ma poparcie na poziomie 38-40% i w którym rządzą politycy całkowicie zależni od hierarchów kościelnych, wszczynać wojnę o liberalizację aborcji, to kompletna aberracja. Nie teraz i nie sądzę, żeby w ogóle. IV RP pokonać trzeba sprytem.

Podajesz wyniki badań, które są dla Ciebie niemalże wyrocznią, wskazujące, że za liberalizacją ustawy opowiada się 40% ankietowanych. Ale 41% jest za pozostawieniem ustawy bez zmian, a 19% jest za zaostrzeniem. Oznacza to więc, że 60% Polaków nie popiera liberalizacji tej ustawy, tak samo jak 81% nie popiera jej zaostrzenia. Mimo to temat ten “nie podlega negocjacjom” według Ciebie. Przepraszam, ale to nonsens.

Jeśli zgodni jesteśmy co do konieczności budowy nowej, Piątej RP, to zaczynanie tego trudnego dzieła od wojny religijnej, bo tak to odbiera prawa strona, jest przysłowiowym strzałem w stopę. Lub w kolano – bardziej boli. Jeśli dokładnie przestudiujesz zaproponowane przez mnie 25 punktów, na których opierać miałaby się V RP, zauważysz tam wiele konfliktogennych tematów, trudnych nie tylko dla prawicy, ale także dla kościoła, jak chociażby zagwarantowana konstytucyjnie świeckość państwa i szkół, odejście od obowiązkowego nauczania religii (za to z obowiązkową edukacją seksualną), czy choćby zapisanego w Konstytucji kompromisu aborcyjnego, po to właśnie, aby nie trzeba było stać w deszczu, jak piszesz, i po to, aby co roku nie wszczynać jałowych dyskusji na ten temat. Polska naprawdę ma tyle do zrobienia i tyle do nadgonienia, że wojna o aborcję jest po prostu stratą czasu i energii. To będzie widoczne zwłaszcza po latach rządów złej zmiany.

Tak, jestem za programem in vitro, tak, jestem za szerokim i nieskrępowanym dostępem do antykoncepcji, tak, jestem za ogólnie dostępną tabletką Ella One. Tak, jestem za wolnością każdego obywatela, dopóki nie zagraża on innym, NIE, nie jestem za liberalizacją ustawy aborcyjnej. Jestem za kompromisem, jako jedynym modelem rozwoju państwa. Odrzucam wszelkie ideologie, zarówno lewackie jak i prawackie. Jedyną ideologię jaką akceptuję, to ideologia nowoczesnego, rozwijającego się państwa, szanującego poglądy obywateli, państwa praworządnego, w którym to politycy przede wszystkim winni być równi wobec prawa, bo mają dostęp do instrumentów, do których zwykły obywatel dostępu nie ma. Chcę państwa, w którym przedsiębiorca będzie mógł się swobodnie rozwijać, a państwo i urzędnicy tego państwa nie będą mu w tym przeszkadzać milionami przepisów, często idiotycznych. Chcę wreszcie państwa, które w sensowny sposób zadba o wszystkich tych, którzy pomocy państwa potrzebują, pod warunkiem, że nie będzie to chamska kiełbasa wyborcza kosztem innych.

Projekt V RP to powinien być ruch wyprzedzający działania dzisiejszego obozu władzy. Już wiadomo, że wszystko przejdzie przez kancelarię p.o. prezydenta. Ustawy o SN i KRS. Zmieniona ordynacja wyborcza. Ustawa walcząca z wolnymi mediami. Wszystko, co tylko wymyśli sobie Kaczyński. Skupmy się na tym, co nas, Opozycję łączy. Niech politycy spoza obozu władzy rzucą Polakom projekt V RP na stół. Niech zrobią trzy kroki naprzód przed Kaczyńskim, zamiast stać w miejscu, przebierając nóżkami.

Na tym się skupmy, a nie na wzniecaniu wojen z góry przegranych. Bądźmy jak lisy. Nie jak głuptaki.

 

Link do felietonu Katarzyny Knapik.

http://knapik.liberte.pl/nie-jestesmy-przedmiotami-kompromisu/

 

Czytaj również